– Nie bójmy się wziąć do siebie Maryi – powiedział abp Andrzej Przybylski w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny podczas Mszy Świętej sprawowanej w Grocie Massabielskiej we francuskim Lourdes.
W homilii, metropolita katowicki – który dołączył do pielgrzymów VI Archidiecezjalnej Pielgrzymki Chorych, Niepełnosprawnych i ich rodzin do Lourdes – podkreślił, że najważniejszym darem, jaki pielgrzym może przywieźć z Lourdes, jest ponowne przyjęcie Maryi i Jezusa do swojego życia.
Abp Przybylski zachęcił pielgrzymów, aby w dniu urodzin Maryi nie rozpoczynali od próśb, ale najpierw zapytali, czego Ona oczekuje od swoich dzieci. Przywołał słowa dzieci fatimskich: „Czego sobie życzysz, piękna Pani?”.
– Zamiast więc prosić, najpierw posłuchajmy Maryi. Może wtedy zobaczymy lepiej, co tak naprawdę powinniśmy zmienić w swoim życiu, co w nas potrzebuje uzdrowienia i nawrócenia? – mówił.
Jako szczególne dary dla Maryi wskazał modlitwę, zwłaszcza różaniec, nawrócenie, pokutę, przebaczenie i pojednanie. Zaznaczył również, że cierpienie chorych może stać się ofiarą za pokój, rodziny i nawrócenie świata.
Abp Andrzej Przybylski w Lourdes. Z lewej strony bp pomocniczy Marek Szkudło
Sanctuaire Notre-Dame de Lourdes / Youtube
Nawiązując do Ewangelii o św. Józefie, który otrzymał polecenie, by przyjąć Maryję, metropolita katowicki apelował: – Z Lourdes do naszych domów przywieziemy wiele wspomnień, religijnych doświadczeń i pamiątek, ale postarajmy się wziąć z tego miejsca dar najważniejszy – weźmy do siebie Matkę Bożą.
Podkreślił, że Lourdes jest nie tylko sanktuarium chorych, ale także „sanktuarium miłości i miłosierdzia”. – Ludzie chorzy bardzo potrzebują uzdrowienia, opieki medycznej, wsparcia ekonomicznego i bezpieczeństwa, ale jeszcze dużo bardziej potrzebują miłości – powiedział.
Na zakończenie abp Przybylski przypomniał, że Maryja urodziła się „dla miłości”, aby przyjąć Chrystusa i dać Go światu. – Taki jest też sens naszych urodzin i naszego życia. Wszyscy urodziliśmy się z miłości i dla miłości – mówił, zachęcając pielgrzymów, by z Lourdes wrócili jako świadkowie Bożej miłości, niosąc pokój i dobro.
W VI Archidiecezjalnej Pielgrzymki Chorych, Niepełnosprawnych i ich rodzin do Lourdes uczestniczy blisko 190 osób, w tym 27 osób z niepełnosprawnością ruchową. Z pielgrzymami jest także bp Marek Szkudło. W poniedziałek wieczorem metropolita katowicki poprowadził procesję różańcową. Razem z pielgrzymami modlił się o pokój na świecie i dar uzdrowienia dla chorych i cierpiących.
Na Śląsku, w regionie Polski, z którego pielgrzymujemy dziś do sanktuarium w Lourdes, w sposób bardzo uroczysty obchodzi się urodziny. Jest to wielkie święto dziękczynienia za życie każdego z nas. W tym dniu wracamy nie tylko do momentu naszych osobistych narodzin, ale chcemy dziękować Bogu za dar życia. Życie każdego człowieka jest bowiem darem najcenniejszym i najpiękniejszym. W centrum każdej Eucharystii jest dziękczynienie, ale zawsze pierwszym powodem do tego dziękczynienia jest życie.
Chcemy więc najpierw podziękować za życie samego Jezusa, za Jego narodzenie z Maryi. Jesteśmy tu, bo wierzymy, że Jezus żyje, że jest obecny pośród nas, żeby nas uzdrawiać i zbawiać. Z taką przecież wiarą pielgrzymi w Lourdes idą w procesji za Jezusem obecnym w Eucharystii i przyjmują od Niego osobiste błogosławieństwo. Wiele uzdrowień dokonało się tutaj w obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie. To dowód na to, że Jezus żyje, że zmartwychwstał i wciąż chce nam pomagać.
Dziś też przeżywamy urodziny Matki Bożej. To jedno z najstarszych świąt obchodzonych w Kościele. Mamy wyjątkowe szczęście być w Lourdes w dniu urodzin Maryi! Jesteśmy w miejscu, które Ona naznaczyła swoją obecnością, w którym rozmawiała ze św. Bernadetą i przekazała nam swoje orędzie. Jesteśmy przy świętym źródle, które dzięki Maryi i jej modlitwie do Boga, stało się prawdziwym źródłem wielu cudów i uzdrowień. Przyjechaliśmy tu z wieloma prośbami, chcemy prosić za siebie i za swoich bliskich. Szczególnie chorzy pragną prosić Maryję o uzdrowienie i siły w znoszeniu choroby i cierpienia.
Z okazji urodzin Maryi chciejmy jednak zacząć nie od próśb, ale od życzeń i prezentów. Podczas objawień w Lourdes św. Bernadeta nie tylko prosiła Maryję o wiele rzeczy, ale przede wszystkim słuchała tego, czego życzy sobie Matka Boża. Podobnie było w Fatimie. Dzieci fatimskie zaczynały swoje rozmowy z Maryją od słów: „Czego sobie życzysz, piękna Pani?”.
W dniu urodzin Maryi pomyślmy najpierw, czego Maryja oczekuje od nas, swoich dzieci? Myślę, że od każdego z nas Matka Boża oczekuje czegoś bardzo osobistego, indywidualnego, bo każdy z nas jest niepowtarzalny, jest dla Maryi wyjątkowym człowiekiem i wyjątkowym dzieckiem. Postarajmy się znaleźć chwilę czasu na osobistą rozmowę z Maryją i w ciszy spróbujmy usłyszeć, czego Maryja pragnie od nas, co Ona sama chciałaby zmienić w naszym życiu, o czym chciałaby nam powiedzieć. Matka najlepiej wie, co potrzebne jest jej dzieciom. Zamiast więc prosić, najpierw posłuchajmy Maryi. Może wtedy zobaczymy lepiej, co tak naprawdę powinniśmy zmienić w swoim życiu, co w nas potrzebuje uzdrowienia i nawrócenia?
Na urodziny daje się też prezenty. Matka Boża, która dziś jest już w niebie ze swoim Synem Jezusem, w bliskości Boga Ojca i Ducha Świętego, pośród aniołów i świętych, jest pewnie bardzo szczęśliwa i jeśli czegoś od nas potrzebuje, to naszej modlitwy, pokuty
i nawrócenia w intencji świata i wszystkich ludzi. Dajmy więc w urodzinowym prezencie Maryi najpierw modlitwę, szczególnie różaniec. Ona obiecała, że wytrwała modlitwa na różańcu ma moc uzdrowić świat z grzechu i zła, ma moc zatrzymać wojny na świecie i przywrócić miłość, jedność wśród ludzi, w rodzinach i między narodami.
Prezentem, którego też oczekuje od nas Matka Boża jest nasze nawrócenie i pokuta. Czasem wystarczy zmienić swoje postępowanie, a zmieni się wiele w naszym życiu. Czasem trzeba odwrócić się od grzechu i zła, czasem wystarczy komuś przebaczyć i z kimś się pojednać, zerwać z uzależnieniem, powrócić do wiary i modlitwy, a wiele rzeczy zostanie uzdrowionych. Niekiedy większym cudem jest uzdrowienie moralne i duchowe niż fizyczne i cielesne.
Wiele razy Matka Boża wzywa nas też do pokuty, ofiarowania jakiegoś wyrzeczenia, trudu, a nawet cierpienia w intencji nawrócenia ludzi, pokoju na świecie i ocalenia rodzin. Każdy z nas może dać Maryi na urodziny jakiś dar z siebie. Może to być trud naszego pielgrzymowania, jakieś małe wyrzeczenie czy przyjęcie cierpienia. Wielu z Was dźwiga ciężar choroby i niepełnosprawności. To wszystko może stać się prezentem urodzinowym dla Maryi, który Ona przekaże do dyspozycji Panu Jezusowi. Święta Bernadeta nie bała się ofiarować Matce Bożej nie tylko jakichś małych pokut i wyrzeczeń, ale oddała Jej całe swoje życie.
W dzisiejszej Ewangelii anioł zwraca się do św. Józefa z bardzo ważną prośbą: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus. On bowiem zbawi lud od jego grzechów”. Z Lourdes do naszych domów przywieziemy wiele wspomnień, religijnych doświadczeń i pamiątek, ale postarajmy się wziąć z tego miejsca dar najważniejszy – weźmy do siebie Matkę Bożą. Ona narodziła się najpierw dla swojego Syna, ale również urodziła się dla nas, żeby nam pomagać, nas chronić i uczyć jak wierzyć i jak kochać. Może to będzie największy cud jaki wydarzy się podczas tej pielgrzymki, że na nowo przyjmiemy do swojego życia Maryję i Jej Syna Jezusa. Od tego zależy nasze zbawienie! Jeśli Jezus będzie obecny w naszym codziennym życiu, to będzie mógł działać w nas i przez nas.
Nie bójmy się wziąć do siebie Maryi! Ona pokazuje nam, jak wielkie rzeczy może uczynić Bóg w życiu prostego, zwyczajnego, a nawet chorego i słabego człowieka. Całe życie Maryi było przecież ubogie i proste. Ona była zwykłą kobietą, nie zajmowała ważnych funkcji, urodziła się i żyła w małym domu, w niewielkim Nazarecie. A jednak w całej historii zbawienia Maryja odegrała największą rolę. Tak działa Pan Bóg. On więcej potrafi zdziałać przez ludzi słabych, małych i kruchych niż przez tych, którym wydaje się, że są mocni i samodzielni.
To sanktuarium jest szczególnym miejscem naznaczonym ludzkim cierpieniem i kruchością, a Pan Bóg okazuje w tym miejscu swoją wielką moc, dając ludziom ulgę w cierpieniu i uzdrowienie. Dla Boga każde ludzkie życie jest ważne i ma sens. Im słabszy jest człowiek, tym bardziej kocha go Pan Bóg. Człowiek, który w oczach świata może czasem nic nie znaczy, dla Pana Boga znaczy bardzo wiele. Matka Boża zwykle wybiera w swoich objawieniach osoby słabe i ubogie. Kimś takim była św. Bernadeta – uboga, prosta, zwykła dziewczyna z Lourdes. Nie bójmy się swoich chorób, swojej słabości, ubóstwa i kruchości. Stańmy z nimi przed Bogiem, bo dla Boga nie jesteśmy problemem czy przeszkodą, jesteśmy miejscem jego największej uwagi i miłości.
Lourdes to nie jest tylko sanktuarium chorych, ale jest to sanktuarium miłości i miłosierdzia. Bóg chce, aby takie też były wszystkie miejsca, gdzie żyją chorzy – żeby nie były to tylko miejsca cierpienia, ale miłości. Z wszystkich miejsc, w których żyją chorzy – z naszych rodzinnych domów, wspólnot kościelnych, szpitali, hospicjów, domów opieki społecznej – Bóg chce, abyśmy uczynili sanktuaria miłości. To prawda, że ludzie chorzy bardzo potrzebują uzdrowienia, opieki medycznej, wsparcia ekonomicznego i bezpieczeństwa, ale jeszcze dużo bardziej potrzebują miłości. Dlatego modlę się dla nas wszystkich o największy cud, cud miłości, bo tylko miłość może uzdrowić nas całkowicie i na wieczność.
Maryja urodziła się dzięki miłości Boga i swoich rodziców, św. Anny i św. Joachima, ale urodziła się też dla miłości, urodziła się, aby przyjąć Miłość, którą jest Jezus i tę największą Miłość dać światu. Taki jest też sens naszych urodzin i naszego życia. Wszyscy urodziliśmy się z miłości i dla miłości. Może przede wszystkim po to przyjechaliśmy do Lourdes, aby znów poczuć się bardzo kochani przez Pana Boga i aby stąd wyjechać stając się świadkami tej Miłości – w chorobie i w zdrowiu, w domu i w pracy, wśród przyjaciół i nieznajomych, niosąc pokój i dobro.