Rybnik. Krzyż, który ocalał dzięki niemieckiemu żołnierzowi. Dziś znów jest w rybnickim Magistracie

Niemiecki żołnierz uratował go przed wyrzuceniem. Edward Piełka przechował krzyż przez wojnę i PRL, a po zmianie ustroju zwrócił go miastu. Dziś stuletni krucyfiks znów zawisł w rybnickim Magistracie.

Rybnik. Krzyż, który ocalał dzięki niemieckiemu żołnierzowi. Dziś znów jest w rybnickim Magistracie   Agnieszka Huf/FOTO GOŚĆ

Miał zniknąć z rybnickiego Magistratu. Zamiast tego przetrwał wojnę, czasy PRL-u i kolejne dziesięciolecia. Stuletni krucyfiks, który w 1939 roku został uratowany przez niemieckiego żołnierza, dziś znów znajduje się w miejskim urzędzie. Zawisł w odrestaurowanej sali sesyjnej im. Władysława Webera. Historia krzyża zaczyna się w 1922 roku. To właśnie wtedy władze miasta zakupiły krucyfiks, który trafił do biura Edwarda Piełki, pracującego w miejskiej kasie rybnickiego Magistratu. Nowy gmach urzędu został poświęcony w 1929 roku.

Dziesięć lat później do Rybnika wkroczyły wojska niemieckie. Pewnego dnia jeden z żołnierzy wezwał do siebie młodego księgowego. Edward Piełka był przerażony. Szybko okazało się jednak, że wezwanie nie oznaczało dla niego niczego złego. Żołnierz poinformował go, że z Magistratu zostaną usunięte wszystkie chrześcijańskie symbole. Polecił Piełce przyjść wieczorem i zabrać krzyż, aby uchronić go przed wyrzuceniem. Zgodnie z poleceniem księgowy wrócił wieczorem do Magistratu i zabrał krucyfiks do domu. Niemieckiego żołnierza już nigdy więcej nie spotkał.

Po wojnie Edward Piełka nie wrócił już do pracy w urzędzie. Krucyfiks pozostał jednak w jego domu. Lucyna Tyl pamięta go z dzieciństwa – wisiał nad łóżkiem w sypialni dziadka. Przez lata PRL-u nie było możliwości, by krzyż wrócił do miejskiego urzędu. Zmieniło się to po transformacji ustrojowej. Wtedy Edward Piełka postanowił oddać krucyfiks miastu. W 1991 roku przekazał go ówczesnemu prezydentowi Rybnika Józefowi Makoszowi. Data nie była przypadkowa – stało się to w Wielki Piątek.

„Przyjmujemy ten Krzyż – znak wiary, ale i ciągłości historycznej z należną Mu czcią i z wdzięcznością. Znajdzie On godne miejsce w biurze Skarbnika Miasta, gdzie otoczony miłością stanie się inspiracją do cierpliwej, ofiarnej służby na rzecz mieszkańców Rybnika” – pisał Józef Makosz w liście skierowanym do Edwarda Piełki. W 1991 roku krucyfiks wrócił więc do Magistratu. Teraz otrzymał kolejne, szczególne miejsce.

Z inicjatywy prezydenta Rybnika Piotra Kuczery krzyż zawisł w odrestaurowanej sali sesyjnej im. Władysława Webera. Prace prowadzono pod okiem konserwatora zabytków, a jednym z założeń było jak najwierniejsze odtworzenie historycznego charakteru pomieszczenia. W sali można znaleźć wiele przedmiotów pamiętających początki XX wieku. Jednym z nich jest stojący przy stole prezydialnym zegar.  

Największą uwagę przyciągają jednak witraże. W całym budynku Urzędu Miasta znajduje się ich osiem, z czego pięć zdobi salę sesyjną. Przedstawiają zawody, które sto lat temu miały szczególne znaczenie dla mieszkańców Rybnika: handel, hutnictwo, górnictwo i rolnictwo. Centralny witraż przedstawia kobietę trzymającą w dłoniach herb miasta. Witraże powstały w pracowni Stanisława Gabriela Żeleńskiego, rodzonego brata Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Dzieła z jego pracowni można znaleźć w wielu kościołach, m.in. w Krakowie i Lwowie, a także poza Polską – w tym w Londynie.

Dziś historyczna sala sesyjna łączy więc wiele śladów przeszłości Rybnika. Jest w niej architektura sprzed wieku, zabytkowe wyposażenie, witraże opowiadające o dawnych zawodach mieszkańców i krzyż, którego historia przypomina o wojennych losach miasta.

« ‹ 1 › »
oceń artykuł Pobieranie..