W Katowicach szału nie było

Aleksandra Pietryga

dodane 08.03.2018 20:03

Ogólnopolski Strajk Kobiet pod hasłem "Jesteśmy wszędzie" zgromadził na Rynku jedynie garstkę osób.

Aleksandra Pietryga /Foto Gość Protest w Katowicach nie przyciągnął wielu kobiet

Z okazji przypadającego 8 marca Międzynarodowego Dnia Kobiet feministki zorganizowały protesty, które odbyły się też w kilku miastach województwa śląskiego: Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Siemianowicach Śląskich, Katowicach, Chorzowie i Gliwicach.
 
"Uważamy, że kobiety są siłą, która może powstrzymać marsz populizmu i neofaszyzmu przez świat - jesteśmy przecież wszędzie" - napisały panie na Facebookowym profilu organizacji.
 
W Katowicach jednak zjawiło się niewiele osób, z czego duży procent stanowili dziennikarze. Poza tym przyszło kilka pań w średnim wieku i paru panów. Młodzi ludzie nie wydawali się zainteresowani.
 
Aktywistki przywiozły ze sobą kukłę symbolizującą statuę wolności z czarną parasolką w dłoni. Przez megafon przeczytały postulaty m.in. nieograniczonego dostępu do nowoczesnej bezpłatnej antykoncepcji, zabiegów sterylizacji i usuwania ciąży; dofinansowania in vitro; poprawy sytuacji ekonomicznej kobiet; skutecznej walki z przemocą wobec kobiet i przemocą domową.
 
Nietrudno jednak było zauważyć, że duża część postulatów była skierowana przeciwko Kościołowi w Polsce. Panie żądały "państwa wolnego od zabobonów", "opieki medycznej, nie watykańskiej", "religii w parafiach i na koszt Kościoła", "niezależnej komisji ds. pedofilii w Kościele", "likwidacji klauzuli sumienia".
 
Jednocześnie apelowały o wolność sumienia i równe prawa dla wszystkich w Polsce.