107,6 FM

Śmierć jako ratunek od śmierci


„Wywyższenie Syna Człowieczego”. 


J 3,14-21

Jezus powiedział do Nikodema: „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki.

Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”.


1 To charakterystyczny dla św. Jana sposób patrzenia na mękę Jezusa jako na drogę wywyższenia, jakby wstępowania na tron chwały. Wąż w Biblii jest symbolem kusiciela, który śmiertelnie rani człowieka. Jest coś paradoksalnego w tym, że Mojżesz uczynił właśnie miedzianego węża symbolem wybawienia dla Izraelitów kąsanych przez węże. Wąż jako ratunek przed wężami. Jezus na krzyżu jest zraniony, śmiertelnie zraniony. Jest tu analogia: śmierć (Jego) jest ratunkiem od śmierci. Ukrzyżowany bierze na siebie wszystkie skutki ataku węża kusiciela na człowieka. I na krzyżu wytwarza zbawcze lekarstwo. Kto spogląda na Ukrzyżowanego, kto się z Nim jednoczy, ten doznaje uzdrowienia z wszelkich ran, a ostatecznie z rany śmierci. Ukrzyżowany choć umiera, pokonuje śmierć. Jego śmierć tylko pozornie jest hańbą i klęską, w istocie jest miejscem Bożej chwały i zwycięstwem życia. 



2 „Aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Bóg daje nam swojego Syna jako największy dar. Bóg-miłość istnieje na sposób daru. Daje siebie do końca, bez żadnych granic, aż po śmierć na krzyżu z miłości do człowieka, do mnie. Miłość daje życie. Trzeba tylko przyjąć ten dar, czyli przyjąć tę miłość Boga. Nie próbować samemu zbawiać siebie i świata, ale pozwolić sobie pomóc, pozwolić Bogu, aby mnie zbawił. Tym jest wiara. Jest przyjęciem daru Boga. Wystarczy stanąć przed Nim z pustymi rękami i wyciągać je ufnie w Jego stronę. 


3 „Kto nie wierzy, już został potępiony”. Te słowa zdają się kontrastować ze zdaniem, że Bóg miłuje świat i chce go zbawić, a nie potępić. Kluczem jest tutaj słowo „sąd”. Krzyż Chrystusa jest antycypacją sądu ostatecznego. Jest światłem, które rozprasza mroki ludzkiego serca. Kiedy patrzę na krzyż, widzę swój grzech, uzależnienia, niewole, egoizm, pychę, całą otchłań ciemności, moje „pokąsanie” przez węża-diabła. Krzyż jest diagnozą mojego serca. Dzięki niemu widzę konsekwencje zła: to zraniony człowiek i zraniony Bóg. Krzyż jest zarazem lekarstwem – widzę miłość, która te rany leczy („w Jego ranach jest nasze zdrowie”). Czy skorzystam z tej diagnozy i z tego lekarstwa? Człowiek ukąszony przez węża ma w sobie śmiertelną dawkę trucizny. Jeśli w porę nie poda mu się surowicy, zginie. Kto nie uwierzy w swój poważny stan i w moc leczącą lekarstwa, ten sam siebie skazuje na śmierć. W tym znaczeniu „już został potępiony”, sam skazuje siebie na śmierć.

4 Takie postępowanie to głupota. A jednak nie brakuje jej w świecie. Są ludzie, którzy „bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło”. Skąd się bierze „umiłowanie ciemności”? Zauważmy, jak mocne jest to wyrażenie „miłować ciemność”! Odpowiedź Pana: „Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła”. Wybierając zło, zanurzam się w mrok. Im dalej idę w tę stronę, tym trudniej wrócić do światła. To ostrzeżenie, wezwanie do nawrócenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamów newsletter