107,6 FM

Czy chciałbym umieć chodzić po wodzie?

Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. Mt 14,28

Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny.

Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.

Wtedy Jezus odezwał się do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.

Na to odpowiedział Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”.

A On rzekł: „Przyjdź”.

Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”.

Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”

Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”.

Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali posłańców po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.


Szczerze mówiąc, do niczego nie jest mi to potrzebne. Choć oczywiście w pewnych okolicznościach mogłoby się przydać. Podobnie jak dar wyjścia bez szwanku z groźnego wypadku samochodowego czy kuloodporność. Jeszcze lepiej jednak byłoby mieć gwarancję, że nigdy na nic groźnego się nie zachoruje, a ciało nawet na starość nie odmówi posłuszeństwa jasnemu umysłowi. Tak, bardzo chciałbym. Taki powrót do Edenu byłby cudowny. Tyle że na jego straży ciągle stoi anioł i połyskujące ostrze miecza... Gdy słyszę dziś ewangeliczną opowieść o tym, jak Jezus chodzi po wodzie i jak podobny spacer do pewnego stopnia udaje się też Piotrowi, odczytuję to jako zapowiedź przyszłości. Na tym świecie podlegam do bólu wszystkim prawom przyrody. Ale kiedy zmartwychwstanę, nic już nie będzie mi grozić. Dla Boga założenie na mnie takiego ochronnego klosza to żaden problem. Muszę tylko swoją nadzieję złożyć nie w ludzkiej przemyślności, ale w Bogu. On chce mojego szczęścia. A skoro i ja chcę, musi się udać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamów newsletter