107,6 FM

Bóg nie jest nam nic winien

Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi.


Nasze ziemskie poczucie sprawiedliwości każe gorąco protestować wobec „niesprawiedliwości”, jaką sankcjonuje Jezus w przypowieści o robotnikach najętych do winnicy. Jak to możliwe, aby ci, którzy jedną godzinę pracowali, zostali wynagrodzeni tak samo jak harujący pełną dniówkę? Wodzeni za nos logiką odpłaty wedle jednej, słusznej miary, złym okiem patrzymy na dobroć Boga, który wieczne szczęście pragnie ofiarować także nawróconym w ostatniej chwili grzesznikom. Nie przekonuje nas tłumaczenie, że Bóg ze swoim może uczynić, co zechce, bo sądzimy, że akurat nam należy się od Niego coś więcej. Tymczasem ani Bóg nie jest nam nic winien, ani też nasza ludzka miara sprawiedliwości nijak ma się do tego, co rzeczywiście jest sprawiedliwe w oczach Bożych. Sprawiedliwością Boga rządzi bowiem miłosierdzie. Jeśli tego nie zrozumiemy, pozostaniemy w winnicy tylko najemnikami. Nigdy zaś dziećmi gospodarza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Greg
    19.08.2015 09:56
    Panie autorze Wypisuje pan tu jedno dziwactwo po drugim. Na koniec wychodzi, że najlepszym systemem jest niewolnictwo. By to wykazać robi pan nieuprawnione założenia i nadużycia.
    W tej przypowieści nie ma żadnych ”nawróconym w ostatniej chwili grzeszników” Byli tylko potencjalni robotnicy biernie czekający, czy gospodarz sam do nich przyjdzie. Ci „ostatni” stali tak prawie cały dzień Żadnego gospodarza nie szukali. Sam ich ściągnął.

    Pierwsi robotnicy najęli się za denara za cały dzień. Nie ma w przypowieści żadnej informacji że gospodarz zmienił zasady wynagradzania dla robotników wykonujących taki sam rodzaj pracy. Jeśli za dzień denar, to za pół dnia – pół denara, za ten sam rodzaj i za proporcjonalną ilość pracy . Ci „ostatni robotnicy” zostali wynagrodzeni jak ci, co ciężko pracowali cały dzień w znoju i spiekocie. Zgodzili się na to, znając warunki pracy, więc nie mają podstaw domagać się więcej denarów za jeden dzień pracy. Ale zgadzając się, nie wiedzieli, co się jeszcze zdarzy. Gospodarz najął następnych robotników za denara za pół dnia, za ćwierć, wreszcie za godzinę pracy, co okazało się na końcu Skoro tak to gospodarz zaplanował, ci pierwsi robotnicy mają słuszną podstawę do protestu, bo jest to jednoznaczna niesprawiedliwość: albo gospodarz powinien zapłacić wedle miary jednej godziny ,po denarze, jak dał tym ostatnim, więc tym pierwszym po 10-12 denarów, albo tych co przyszli po pierwszych robotnikach zapłacić wedle stawki tych pierwszych – miarą jednego denara za cały dzień pracy.
    W stosunkach miejscowych pracy, robotnicy wiedzą jakie są stawki i za co. Stawki te bywają różne, ale w niewielkich granicach. Ci pierwsi podjęli pracę uznając proponowane wynagrodzenie za powszechnie stosowane w tej pracy. Ci ostatni otrzymali kilkanaście razy więcej wobec proporcji włożonej pracy.
    Na koniec zaś gospodarz mówi do tych czujących niesprawiedliwość potraktowania „przyjaciele” co jest jawną kpiną.
    Gospodarz „może zrobić co zechce” ze swoimi pieniędzmi. Jest to ćwierćprawda. Może, ale robotnicy także „mogą zrobić co zechcą” i poczuć się oszukani. Wyniknie z tego wyłącznie konflikt. A gospodarz mający opinię nieuczciwego sam sobie zaszkodzi.

    W stosunkach ludzkich robotnicy słusznie żądają jasnych i sprawiedliwych zasad dla wszystkich. Tak to musi działać, inaczej wybuchają rewolucje. Pan to wie. W tej sprawie papież Franciszek pojechał z pielgrzymką do Ameryki Łacińskiej, dopominać się o godną płacę i warunki życia dla każdego. Św Jan Paweł II także dopominał się o godną płacę O tak godną, żeby zarobek ojca rodziny wystarczył całej rodzinie: niepracującej zarobkowo żonie i licznym, po katolicku spłodzonym i szczodrze wychowywanym dzieciom.

    Pan zaś tak dłubie w tej przypowieści, żeby wychodzi na to, że dobrze jest, jak jest niesprawiedliwie. Że dobrze jest, jak ten co ma pieniądze może robić co chce, dowolnie zmieniając zasady, wedle swojego widzimisię. Nich się więc robotnik nie burzy na niesprawiedliwość i siedzi cicho Albo niech się w swoim upominaniu o uczciwe zasady pracy nie powołuje na Jezusa i Pismo, bo ono mówi mu, że dobrze jest, jak jest niedobrze.

    Żaden człowiek pracy nie kupi takiej niesprawiedliwości.
    „Królestwo Niebieskie” rządzące się takimi zasadami nie jest dla ludzi. Może dla aniołów Jest to królestwo kalwińskiej predestynacji: cokolwiek zrobisz, i tak nie ma to znaczenia Ci co do królestwa trafią już zostali wybrani, wedle nieznanych ludziom zasad: możesz pracować godzinę, minutę, a inni cały dzień, całe życie – to nie ma znaczenia. Miara jest nieznana nikomu.
  • Anna
    19.08.2015 13:09

    Wyjaśnienie tej przypowieści jest stosunkowo proste i nie zaprzecza ona wcale ludzkiej logice - wręcz przeciwnie.

    Pierwsi robotnicy pracowali normalnie za umówioną stawkę - bo otrzymali pracę już z samego rana. Przepracowali więc dniówkę zgodnie z umową.

    Pozostali, na pytanie gospodarza, czemu stoją bezczynnie, odpowiadają: "Bo nas nikt nie najął." Oni chcieli pracować i byli gotowi pracę podjąć, ale nie było pracodawcy. Dlatego denar, który oni także otrzymali zawiera w sobie - można by rzec - zasiłek dla bezrobotnych i wynagradza im także czas niepokoju i oczekiwania na zatrudnienie - czego nie doświadczyli ci pierwsi.

    Kto był bezrobotny, kto z niepokojem oczekiwał na ofertę pracy, doskonale zrozumie, o co chodzi.

     

    Prymas Wyszyński, komentując ten fragment Ewangelii, powiedział: "Jaki to stary problem - bezrobocie!"

  • Maluczki
    19.08.2015 15:16
    Czy jest jakaś większa wartość niż zbawienie?
    Czy człowiek swoją pracą może zapracować na zbawienie?
    Denar z przypowieści nie jest zapłatą za pracę, tylko obrazuje zbawienie. Pan Bóg daje ludziom zbawienie ze swojego miłosierdzia, a daje je tym, którzy o to zbawienie szczerze proszą. Praca jest tylko wyrazem tej prośby. Nie można zbawienia kupić.
    doceń 1
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamów newsletter