107,6 FM

U swoich najtrudniej

Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. Łk 4,16

Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza.

Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana”. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione.

Począł więc mówić do nich: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: „Czy nie jest to syn Józefa?”

Wtedy rzekł do nich: „Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: «Lekarzu, ulecz samego siebie»; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co się wydarzyło, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum”.

I dodał: „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”.

Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić.

On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.


Znali Go od dziecka, widzieli jak dorasta, jak staje się mężczyzną. Dlatego w świątyni podali Mu do czytania księgę proroka Izajasza. Zupełnie normalna kolej rzeczy. I oto słowa Pisma wskazały na Jezusa już nie jak na syna Józefa, ale jak na zapowiadanego i namaszczonego Duchem Pańskim Mesjasza. Porządek spraw został wywrócony do góry nogami, ta prawda ich przerosła, nie podołali. Najtrudniej jest zmieniać coś w najbliższych, tych, których kochamy, którzy znają nas jak nikt. Czasem trzeba powiedzieć bolesną prawdę, wskazać na jakiś problem, zanegować sposób postępowania albo po prostu mieć inne zdanie. I jeżeli dotyczy to tych, z którymi żyjemy na co dzień, na których nam zależy, to bywa naprawdę trudne. A Jezus poszedł do swoich, choć znał prawdę o proroku i jego ojczyźnie. Poszedł, bo mimo wszystko Mu na nich zależało, bo byli swoi. I choć wzbudził swoim działaniem gniew, choć stał się przyczyną fermentu, nie przestał być częścią ich społeczności. Co więcej, teraz już nie mogli pozostać na Niego obojętni.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamów newsletter