107,6 FM

Wybielanie na czarno

Kto śmierć nazywa życiem, ten żyje jak trup.

Poszerzenie bliskości


Sąd Najwyższy – nasz, polski – w składzie siedmiu sędziów orzekł, co następuje: „Odmienność płci nie jest konieczna do uznania, że dwie osoby pozostają we wspólnym pożyciu”. Sędziowie odpowiedzieli w ten sposób na pytanie I prezes tegoż sądu Małgorzaty Gersdorf w sprawie rozbieżności w decyzjach sądów przy rozpatrywaniu kwestii prawa do odmowy zeznań wobec oskarżonej osoby najbliższej. I teraz, zgodnie z decyzją sądu, gdy jeden pan uważa innego pana za swojego… najbliższego, to nie będzie musiał przeciw niemu zeznawać. Cieszą się z tego orzeczenia organizacje gejowsko-lesbijskie, wieszcząc, że to wstęp do legalizacji homozwiązków partnerskich, a potem do wszystkiego innego. Są świadomi, że to jeszcze nie za tej ekipy, ale potem zacznie się życie. Tak czy owak na razie wychodzi na to, że jeśli jeden bandyta nazwie drugiego bandytę swoim ukochanym, z którym sypia, to nie musi na niego sypać. I niech ktoś jeszcze mówi, że nasze sądy nie służą krzewieniu miłości wzajemnej.

Postęp włoski


Włosi są już dalej w tych sprawach. Na razie tamtejszy Senat nie pozwolił na adopcję dzieci przez panów (lub panie) pozostających „we wspólnym pożyciu”, ale przyjął ustawę legalizującą homozwiązki. Wśród argumentów za tą ustawą, pojawiających się w parlamencie, dominowały gadki o wolności i miłości. Przy okazji parlament usunął zapis o „wymogu wierności” w związku (jak wolność to wolność). Włosi na razie nie zmieniają definicji małżeństwa (jak to się stało np. we Francji), ale tamtejsza lewica już zapowiada, że do tego będzie dążyć. W ten sposób ludzkość dojrzewa do stanu, w którym każdy człowiek będzie mógł robić wszystko, nawet jeśli jest kozą. Albo dżdżownicą.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama