Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. J 14,6
Jezus powiedział do Tomasza:
„Ja jestem drogą, prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”.
Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”.
Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: «Pokaż nam Ojca»? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”.
Chyba każdemu z nas zdarzyło się kiedyś pobłądzić. Poczynając od dezorientacji podczas pobytu w nieznanym jeszcze mieście, przez pomylenie górskiego szlaku, aż po poważne życiowe zagubienia, gdy podjęte decyzje z biegiem czasu okazują się zupełnie chybione. Nawet rzymski filozof Seneka Młodszy mawiał: Errare humanum est, czyli „Błądzić jest rzeczą ludzką”. Świętemu Augustynowi przypisuje się późniejsze dopowiedzenie: „Ludzką rzeczą było zbłądzić, diabelską jest przez upór trwać w błędzie”. To bolesna prawda o naszej ludzkiej kondycji – zdarza się nam poważnie pogubić i utracić grunt pod nogami. Na szczęście mamy Chrystusa, który sam siebie nazywa drogą, prawdą i życiem. Drogą wybrukowaną słowem Bożym, sakramentami i modlitwą. Prawdą, która potrafi wyzwalać. Życiem, które przynosi nadzieję. Jezu, prowadź nas do Ojca, byśmy w naszym błądzeniu nigdy nie tracili Cię z oczu.