107,6 FM

Fałszowanie godności

Od zmiany w dowodzie osobistym nie zmienia się osoba.

Prezydent elekt w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zapytany, czy usiadłby do stołu z gejami, odpowiedział, że owszem, ale po to, żeby im powiedzieć, iż nie zgadza się na „małżeństwa” jednopłciowe ani nie widzi powodu, by legalizować związki partnerskie. Kandydatów do pracy zamierza pytać o kwalifikacje i sprawdzić ich fachowość, a nie interesować się ich prywatnym życiem. „Oczywiście nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś półnagi paradował po kancelarii” – zaznaczył.

Na to zareagowała ostatnia nadzieja lewicy, Robert Biedroń, mówiąc w TVN24, że prezydent, siadając z nim do stołu, nie robi mu łaski. „Jeśli Duda ma taki obraz geja, to proszę sobie wyobrazić, co on myśli o Romach i Żydach”.

Nie, panie Biedroń – to pan operuje kłamliwymi stereotypami, robiąc znak równości między tym, kim człowiek jest, a tym, co robi. Nie tak samo jest się Romem i Żydem, jak „jest” się homoseksualistą. Homoseksualizm nie jest narodowością ani rasą, jest przypadłością, która z rzadka zdarza się zarówno Romom, jak i Żydom czy Polakom. Nie jest kolorem skóry, nie jest kolorem włosów ani oczu. De facto homoseksualistą się nie jest, homoseksualizm się ma – tak jak ma się problemy z tarczycą czy wątrobą albo inną trzustką.

Nikt normalny nie mówi o chorym na raka „rakowiec”, a o tym, co złapał AIDS, nie mówi „aidsowiec”. To byłoby poniżenie człowieka i byłaby to nobilitacja chorób. Homoseksualizm nie jest normą i żadne orzeczenia zideologizowanych gremiów tego nie zmienią.

Wiedza na temat homoseksualizmu praktycznie nie zmieniła się od niedawnych czasów, gdy przypadłość tę określano jako patologię. Mimo starań nie odkryto genu homoseksualizmu.

Nawiasem mówiąc – gdyby taki gen istniał, to jego nosiciele przestaliby się rodzić tak samo, jak w krajach Zachodu przestały się rodzić dzieci z zespołem Downa. Bo skoro na świecie dano kobietom aborcję jako prawo człowieka i skoro dano im badania genetyczne, żeby sprawdziły „jakość płodu” – to mało która kobieta chciałaby urodzić syna, po którym nie mogłaby się spodziewać wnuków.

W tej sytuacji chyba tylko chrześcijanki, świadome godności człowieka od samego poczęcia, rodziłyby homoseksualistów. I dobrze by zrobiły – bo każdy człowiek jest zaplanowany, chciany i kochany przez Boga. I żadna przypadłość, żadna choroba i żaden defekt w niczym nie umniejszają ludzkiej godności. Zaszkodzić tej godności może tylko sam człowiek – gdy zechce „być jak Bóg” i postanawia decydować o tym, nad czym nie ma władzy. To przez tę pokusę burzą się „synowie buntu”, przekonani, że gdy zechcą, to mogą zostać tego buntu córkami albo nawet córkosynami tudzież synocórkami. Otóż nie mogą, ale mogą sobie to wmówić i są zdolni w tę maskaradę wciągnąć całe społeczeństwa.

Tylko że to w niczym człowiekowi nie pomaga. Z buntu przeciw naturze przybywa buntowników – a nie szczęśliwych. Nie przybywa tych, co wzrośli dzięki pokonaniu problemu, przybywa dumnych z problemu przemalowanego na sukces.

Jak ktoś chce się tak bawić, to trudno, ale dlaczego wciągać w to innych?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama