107,6 FM

Niezgoda na zgodę

Ludzie mówią „pokój”, a walczą o spokój.

Ponoć polskie społeczeństwo jest podzielone. Od lat jęczą nad tym politycy i inne zawodowe autorytety. „Przez nasze domy przebiegają bolesne linie podziałów” – troskał się już Wojciech Jaruzelski, ogłaszając stan wojenny. Od niemal dekady umiłowanie jednomyślności jeszcze wzrosło, i to do takiego stopnia, że wszelka krytyka pod adresem władzy przedstawiana jest jako dowód na „polskie piekło”. Nieważne powody sprzeciwu – masz być potulny i koniec. Bo to taka straszna rzecz ta niezgoda.

Otóż nie. Straszna rzecz to jest zgoda – w draństwie, łajdactwie, świństwie. Straszną rzeczą jest brak sprzeciwu, gdy dzieje się zło. To nawet nie kwestia prawa do wyrażenia zdania, to prosty obowiązek reagowania, gdy komuś ktoś robi lub chce zrobić krzywdę.

Czy to jest normalne, że ludzie obojętnie przechodzą obok klinik, w których mordują dzieci? Jak można siedzieć cicho, gdy parlament smaży prawo zezwalające na trzymanie ludzi w lodówkach – już nie mówiąc o wylewaniu ludzi do ścieków? Czy cudze gadanie o „dobrodziejstwie in vitro” zobowiązuje mnie do przytakiwania i milczenia o tym, co się tam naprawdę dzieje? Czy mamy milczeć, gdy władza zabiera dzieci biednym rodzicom, a zachwycać się projektem oddającym dzieci na wychowanie w deprawujących związkach? I co z tego, że wielu się na to nabrało? Od kiedy to wzrost liczby błądzących sprawia, że mają rację? Jakoś nie widać powodu, żeby czekać, aż nam uchwalą prawo, zgodnie z którym nawet cytowanie Biblii będzie uznawane za „mowę nienawiści”.

Gadką o pokoju od niepamiętnych czasów terroryzują społeczeństwa cynicy, a kupują to pięknoduchy, którym się wydaje, że katolickie powinno znaczyć amebowate, oślizgłe, pozbawione wyrazu i nijakie, byle ze złożonymi rękami i z przymilnym uśmiechem. Wedle tego poglądu Jezus to taki superpacyfista, który niczego nie oczekuje, niczego nie wymaga, każdego pochwali i pogłaszcze – bo On przecież chce, żeby był pokój na świecie.

No nie bardzo. „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz” (Mt 10,34) – mówi Jezus i dodaje, że kto kocha rodziców lub dzieci bardziej niż Jego, ten nie jest Go godzien. Bo to jest fałszywa miłość, gdy człowiek „kocha” kogoś lub coś w konkurencji do Jezusa. I to jest fałszywa zgoda, gdy się pomija sporne tematy.

Bóg, owszem, daje pokój, ale prawdziwy, a nie podróbę dla tych, co dbają głównie o własne dwa pokoje z kuchnią.

Za tydzień kolejna odsłona „niezgody” – sejmowe głosowanie rządowego projektu ws. in vitro. To, uważam, projekt gorszy niż żaden, bo niewiele się różni od obecnej „wolnej amerykanki”, a za to w majestacie prawa utrwala przekonanie, że dzieci są przedmiotem na zamówienie i każdy, gdy zechce, musi je otrzymać. Projekt właściwy, czyli taki, żeby tego procederu w ogóle nie było, dawno przepadł za sprawą miłośników „mowy miłości” i orędowników „zgody i bezpieczeństwa”.

Więc jeśli trzeba, niech tam będzie „polskie piekło” – dzięki temu może będzie dalej do piekła prawdziwego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama