107,6 FM

Słabość siły

Słaby katolicyzm musi ustąpić przed islamem, bo słaby katolicyzm to jest żadne chrześcijaństwo.

W ramach dawania odporu polskiej ksenofobii, hipokryzji i bigoterii, „Wyborcza” uruchomiła autorytety w rodzaju Jerzego Stuhra, Dariusza Michalczewskiego, Andrzeja Stasiuka. Ten ostatni powiedział dla gazety: „Katolicyzm jest słaby, tymczasem nadciągają ludzie mocnej wiary (...) Jeśli religia ma w ogóle przetrwać, to właśnie dzięki nim”. Wygląda to tak, jakby się Stasiuk z gazetą cieszyli, że wreszcie Polskę opanują muzułmanie i uratują religię. 


Cóż, są rejony świata, w których „ludzie mocnej wiary” zastąpili chrześcijan i „uratowali religię”. Jest to ten rodzaj uratowania, który naiwni widzieli na przykład w tzw. arabskiej wiośnie. Miał być wybuch tolerancji i demokracji wszelakiej, a są bojownicy „Państwa Islamskiego” o wierze mocnej jak uścisk stryczka na szyi. 


Jak w praktyce wygląda ta wyczekiwana „siła religii”, można się było przekonać przed z górą tygodniem we francuskim Pontoise, gdzie muzułmanie debatowali o roli kobiety w islamie. Rozważali m.in. kwestię bicia żon. Nagle na scenę wtargnęły dwie panie z Femenu w strojach służbowych, czyli do połowy bez stroju, i zaczęły skakać i krzyczeć. Być może przyzwyczajone do bezkarnego profanowania kościołów, spodziewały się, że pod osłoną francuskiego państwa nic im nie grozi. Tymczasem panowie muzułmanie bez żadnych ceregieli zrzucili demonstrantki ze sceny, przewrócili i skopali. 


Sposób, w jaki potraktowano te kobiety, to rzecz skandaliczna, podobnie jak cała konferencja. Ale to nasze zdanie – natomiast muzułmanów niekoniecznie. Dla nas rzeczą niedopuszczalną jest nie tylko bicie kobiet, lecz w ogóle debatowanie nad taką możliwością. Dla nich – nie. Gdy my, chrześcijanie, traktujemy innych z agresją, to zawsze robimy to w sprzeczności z Ewangelią. Gdy robią to oni – mogą działać zgodnie z Koranem.

Ludzie wychowani na Nowym Testamencie wiedzą, że mąż ma obowiązek kochać żonę tak, jak Chrystus kocha Kościół, co znaczy, że musi być gotów oddać za nią swoje życie. To Jezus każe być jej wiernym do śmierci. To Jezus wzywa do znoszenia siebie nawzajem w miłości. Islam pozwala poślubiać wiele żon i zezwala na ich oddalanie.
To Jezus każe miłować nieprzyjaciół i modlić się za prześladowców. To Jezus uczy, żeby nie odpowiadać złem na zło – i tak właśnie zachował się prymas Belgii, gdy półnagie panie z Femenu oblewały go wodą.

Jeśli my, chrześcijanie, nieczęsto zachowujemy się w taki sposób, to nie dlatego, że chodziliśmy na religię, tylko dlatego, żeśmy okazali się złymi uczniami Jezusa. 
Stasiuk ma rację, że katolicyzm jest u nas słaby. Ale ta słabość bierze się nie z tego, co się w katolicyzmie nie podoba „postępowi”, lecz z tego, co nie podoba się Jezusowi.

Gdyby polski katolicyzm był mocny, Polacy nie mieliby problemu z dziurą demograficzną, nie mieliby plagi rozwodów i niewierności, i nie dawaliby się „ewangelizować” prorokom strachu przed płodnością, przed dziećmi, przed starością. 


No i „Wyborczej” by nie było.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama