107,6 FM

Ewangelia z komentarzem

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! Mk 6,50

Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić.

Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć.

Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”. I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył.

Oni tym bardziej byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.


Przeczytałem gdzieś, że są tylko dwie motywacje naszych działań: miłość i lęk. Lęk jest jak gruba smycz, na której demon trzyma nasze serca. A miłość? To potężna siła, która tę smycz rozrywa na strzępy, dając nam wolność. Ale lęk w naszym sercu jeszcze nie jest sukcesem demona. To dopiero jego mocowanie się z nami. Wygrywa wtedy, gdy pod wpływem lęku uczynimy coś złego. Albo zaniechamy uczynienia czegoś dobrego. Miłość daje tę siłę, która potrafi przełamać największy strach. To właśnie miało miejsce w Ogrodzie Oliwnym, kiedy Jezus ze strachu pocił się własną krwią. Miłość okazała się silniejsza od tego strachu. To jest właśnie jądro chrześcijaństwa: odważne wchodzenie w śmierć. Cokolwiek słowo śmierć miałoby tu znaczyć. Uczeń Chrystusa nie lęka się stracić pieniędzy, zdrowia czy nawet życia. A nawet jeśli się lęka, to jest gotowy dla wierności Ewangelii to wszystko oddać. To nie jest frajerstwo czy zaślepienie. To danie wiary Jezusowi, który obiecał za to wszystko po stokroć więcej. Powtórzę za Jezusem: odwagi, On jest, nie bójcie się! Nie bójcie się bać!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamów newsletter