107,6 FM

Ewangelia z komentarzem

Prorok nigdy nie jest dobrze widziany w swoim kraju. Łk 4,24

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze :
„Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.

Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej.

I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”.

Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.


Uczestnicząc w konkretnej społeczności ludzkiej, poznajemy ją od środka, stajemy się zależni od panujących w niej zwyczajów i zachowań. Z bliska widać wyraźnie braki, poza tym znamy je od lat, często wyrośliśmy z nimi, mieliśmy w nich udział, dotyczą także nas. Dlatego Jezus przychodząc do swej ojczyzny, od początku był pozbawiony atrakcyjności. Wszyscy Go tu znali, widzieli Jego dziecięce poczynania, może wybryki, byli świadkami Jego wzlotów i upadków, zmęczenia i radości. Przede wszystkim wydawało im się, że Go znali, przecież wyrósł pośród nich. Tak, ale jako syn Maryi, a nie jako Chrystus, Mesjasz, Odkupiciel. Nauczając, doprowadził ich nawet do złości, chcieli Go przecież wyrzucić za miasto – miał tupet, by ich pouczać. Dlatego Jezus oddalił się, odszedł smutny, bo najbliższych najtrudniej się nawraca. I o ile droga do nich najkrótsza, czas ich nawrócenia często najdłuższy i wymagający wielu lat modlitwy i ofiary.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamów newsletter