107,6 FM

A miał być niewidomy

Mama świeciła mi w oczy stuwatową żarówką i nic, żadnej reakcji – opowiada Błażej Kmieciak.

Gdy się urodził, lekarze stwierdzili, że będzie ciężko upośledzony fizycznie i umysłowo. – Uraz okołoporodowy – orzekli. I rzeczywiście mały Błażej przez pierwsze 4 lata życia był całkowicie niewidomy. Diagnoza: zanik nerwów wzrokowych. To znaczy, że nerwów wzrokowych prawie nie ma, a to, co jest, zanika. Prognozy mówiły dodatkowo o innych, postępujących uszkodzeniach układu nerwowego. Miał dopiero 2 latka, gdy zaczął chodzić. Nic nie widział, więc mama kierowała jego krokami. Była nauczycielką i intuicyjnie wiedziała, że musi stymulować układ nerwowy synka, żeby „obudzić” jego mózg. W ciężkich czasach stanu wojennego zdobywała dla niego klocki, zabawki, żeby mógł je poznawać przez dotyk. Zaczął widzieć w wieku 4 lat. – Miałem okropny oczopląs, mój wzrok jakby non stop dostrajał się do prawidłowego widzenia. Długo chodziłem z mocno przekrzywioną głową. Do dziś mi się to zdarza – śmieje się Błażej. Wspomina, że w wieku 7–8 lat dopadł go straszliwy lęk, że któregoś dnia obudzi się i nie będzie nic widział. Wtedy stało się coś, co zmieniło jego życie.

Ratunek od mafiosa?

Łódzka Caritas nawiązała w 1989 r. kontakty z Caritas w Turynie. Dzięki temu jedna z sióstr Błażeja pojechała na miesiąc do domu zamożnej włoskiej rodziny. W napisanym po angielsku liście do niej mama opisała stan zdrowia syna. Adresat poszedł z listem do swego szefa – milionera. Ten ściągnął Błażeja do Włoch.

Sfinansował jego kilkunastodniowe badania w prywatnej klinice. Na ich zakończenie włoski profesor stwierdził, że diagnoza polskich lekarzy była fałszywa. Wprawdzie nerwy wzrokowe nie wykształciły się prawidłowo, a Błażej widzi może 10–15 proc. tego, co zdrowy człowiek, i ma mnóstwo małych plamek na siatkówce, ale dzięki rehabilitacji prowadzonej przez mamę stan zdrowia się poprawił. „Będzie dobrze” – orzekł włoski specjalista. – Płakałem ze szczęścia, że nie stracę wzroku – wspomina Błażej, a jego sponsor z radości urządził w restauracji imprezę na kilkadziesiąt osób. Błażej do dziś zastanawia się, kim właściwie był jego dobrodziej. Bo Włosi zwracali się do niego per „Don Giorgio” (tytuł rzadko używany na północy Włoch wobec osoby świeckiej, chyba że chodzi o mafijnego bossa). Ponadto gdy na początku lat 90. we Włoszech przeprowadzono wielką antykorupcyjną operację „Czyste ręce”, Don Giorgio jakby zapadł się pod ziemię… Kolejne lata też nie były łatwe, zwłaszcza dla jego mamy: rozwód, jej choroba nowotworowa i wychowywanie niepełnosprawnej intelektualnie młodszej siostry Błażeja. Mamie radzono, żeby oddała Błażeja do Lasek. Ale powiedziała: „Nie!”. Chłopak z trudem radził sobie z matematyką. – Przy moim wzroku plus czy minus to właściwie wszystko jedno – śmieje się Błażej.

Pokaż legitymację!

Wciąż widział i widzi kiepsko. ZUS przyznał mu I grupę inwalidzką, a komisja wojskowa nie wiedziała, jak opisać jego stan zdrowia. Bo nie może prowadzić samochodu, nie jest w stanie używać komputerowej myszki, gdyż nie widzi kursora. Ręcznie pisze tak, że sam nie potrafi siebie odczytać. Ale jest w pełni samodzielny. Jeździ na rowerze, czyta i pisze na komputerze, używając skrótów klawiszowych. Jak nietoperz wyczuwa stojące przed nim meble. Poznaje ludzi po odgłosach kroków. Na ulicy wie, z której strony za chwilę zawieje wiatr. A kiedy musi dokładnie przykręcić jakąś śrubkę, pomaga mu… zamknięcie oczu. Błażej wspomina, jak podczas nauki w liceum policjant złapał go na nieprawidłowym przejściu przez ulicę. „Pokaż legitymację szkolną!” – rozkazał. I zdębiał, gdy zamiast legitymacji szkolnej zobaczył… legitymację Polskiego Związku Niewidomych. Warknął więc tylko: „Spieprzaj, gówniarzu!”. Po maturze Błażej poszedł na pedagogikę specjalną. Pracował krótko z osobami uzależnionymi. Potem został jednym z pierwszych w Polsce rzeczników praw pacjenta szpitala psychiatrycznego. – To doświadczenie mnie zmieniło. Ukazało mi tajemnicę człowieka, jego godność – podkreśla.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama