Komisja bada katastrofę w Zofiówce

dodane 27.06.2018 15:44

Przemysław Kucharczak

- Wstrząs, który doprowadził do katastrofy, był nie do przewidzenia - mówił po posiedzeniu komisji badającej tąpnięcie w "Zofiówce" dyrektor Zbigniew Rawicki.

Komisja bada katastrofę w Zofiówce   Przemysław Kucharczak /Foto Gość Jastrzębie-Zdrój, 10.05. Kopalnia "Borynia-Zofiówka-Jastrzębie", ruch "Zofiówka"

- Do momentu katastrofy wszelkie prognozy dotyczące zagrożenia tąpaniami w tym rejonie pokrywały się z rzeczywistością - mówił Z. Rawicki, przewodniczący komisji i dyrektor Departamentu Górnictwa Wyższego Urzędu Górniczego. Dodał, że ten wstrząs i jego wielkość były dla specjalistów zaskoczeniem. - Dla zobrazowania: siła wstrząsu była tak duża, że kombajn górniczy, ważący kilkadziesiąt ton, został wbity w strop wyrobiska w taki sposób, że góra tego kombajnu została spłaszczona - tłumaczył w czasie briefingu prasowego w siedzibie WUG w Katowicach.

Marcin Iciek /Radio eM O postępach prac komisji, która zebrała się dzisiaj w Katowicach, poinformował jej przewodniczący Zbigniew Rawicki.

25-osobowa komisja ma za zadanie m.in. zbadać przyczynę wstrząsu z 5 maja. Specjaliści w zakresie tektoniki mają znaleźć odpowiedź na pytanie, czy był on wywołany eksploatacją górniczą, czy też było to naturalne trzęsienie ziemi.

Przewodniczący komisji mówił 27 czerwca dziennikarzom, że akcja ratownicza w "Zofiówce" była jedną z najtrudniejszych w powojennym polskim górnictwie. Powodem było zniszczenie przez wstrząs ok. 800 m wyrobisk, częściowe zalanie ich wodą oraz wydzielenie się w czasie wstrząsu do kopalnianej atmosfery ogromnej ilości - około 0,5 mln m sześc. - metanu.

Marcin Iciek /Radio eM Przed komisją kolejne badania, kolejne analizy a także odsłuchanie... kilkusetgodzinnych nagrań, po to by ocenić prawidłowość prowadzenia akcji ratowniczej.

Wstrząs, który 5 maja potężnie zakołysał blokami w Jastrzębiu-Zdroju, do najstraszniejszych zniszczeń doprowadził po ziemią, w kopalni "Zofiówka". Spąg, czyli podłoże, wybrzuszył się, zostawiając tylko około 70 cm prześwitu pod stropem chodnika. A pierwotnie ten chodnik miał 420 cm wysokości.

W zagrożonym rejonie 900 m pod ziemią pracowało 11 górników. Czterech z nich wyszło stamtąd o własnych siłach. Dwaj kolejni przetrwali cudem - najpierw pokonali pół kilometra, przedzierając się ciasnym prześwitem, który dodatkowo tarasowały pogięte metalowe elementy. Wokół nich stężenie metanu przewyższało 40 proc. Gdy zabrakło tlenu w aparatach ucieczkowych, odszukali lutniociąg, czyli rurę z powietrzem, i rozszczelnili go. Tam doczekali, aż przyjdą po nich ratownicy.

Niestety, w kolejnych dniach wyjątkowo trudnej akcji ratownicy znajdowali już tylko ciała. Wstrząs z 5 maja doprowadził do śmierci 5 górników.

Marcin Iciek /Radio eM Przed spotkaniem prezes Wyższego Urzędu Górniczego, Adam Mirek, mówił dla Radia eM, że wstępnym terminem zakończenia prac jest 10 sierpnia.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KATASTROFY GÓRNICZE, KOPALNIA "ZOFIÓWKA", WUG

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj swój komentarz »

Uwaga! Komentarze do tej dyskusji mogą być dodawane wyłącznie przez osoby zalogowane. Zapraszamy do się lub zapisania.