Wydostanie chłopców z jaskini może zająć kilka miesięcy

dodane 04.07.2018 07:30

PAP |

Wydostanie 12 chłopców i ich trenera z zalewanej deszczami jaskini w Tajlandii, gdzie odnaleziono ich żywych po dziewięciu dniach dramatycznych poszukiwań, może zająć miesiące i wymagać nauczenia ich nurkowania - poinformowała we wtorek tajlandzka armia.

Wydostanie chłopców z jaskini może zająć kilka miesięcy   PAP/EPA/ROYAL THAI NAVY / HANDOUT Ratownikom udało się odnaleźć żywych wszystkich 13 zaginionych

Olbrzymią ulgę i radość wśród rodziców dzieci oraz mieszkańców całego kraju wzbudziła w poniedziałek wieczorem informacja, że ratownikom udało się odnaleźć żywych wszystkich 13 zaginionych.

12 zawodników klubu piłkarskiego w wieku 11-16 lat i ich 25-letni trener weszli w sobotę, 23 czerwca, do jaskini Tham Luang Nang Non w prowincji Chiang Rai na północy Tajlandii, gdzie zostali odcięci od świata przez ulewne deszcze. Kompleks jaskiń ciągnie się tam przez kilka kilometrów, przejścia są wąskie, a w porze deszczowej często zalewa je woda.

Grupę odnaleźli w poniedziałek wieczorem w głębi jaskini brytyjscy nurkowie. Moment ten widać na nagraniu opublikowanym na Facebooku przez tajlandzkie wojsko, na którym jeden z ratowników pyta po angielsku: "Ilu was jest?". "Trzynastu" - słyszy odpowiedź. "Trzynastu? Genialnie!" - mówi z ulgą nurek.

Choć według władz wszyscy są już bezpieczni, nierozwiązana pozostaje kwestia wydostania ich z jaskini, która wciąż jest częściowo zalana wodą. Wycieńczonym chłopcom i trenerowi przekazano we wtorek wysokokaloryczne pożywienie i lekarstwa, a ratownicy przygotowują się na scenariusz, w którym będą oni musieli spędzić w środku nawet kilka miesięcy.

"Przygotujemy przekazanie dodatkowej żywności na co najmniej cztery miesiące i będziemy uczyć wszystkich 13 nurkować, a jednocześnie dalej wypompowywać wodę" - przekazała w komunikacie tajlandzka armia.

BBC zauważa, że przemieszczanie się niedoświadczonych nurków wąskimi korytarzami może być dla nich bardzo niebezpieczne, a dotychczasowe próby obniżenia poziomu wody za pomocą pomp nie przyniosły rezultatów. Jeśli grupa będzie musiała czekać, aż woda opadnie naturalnie, może to oznaczać konieczność pozostania w jaskini przez kilka miesięcy. Pora deszczowa w tym regionie dopiero się zaczęła i zwykle trwa do września lub października.

Tymczasem lekarze wojskowi starają się ustalić stan zdrowia odnalezionych. "Kategoryzujemy ich stan zdrowotny na czerwony, żółty lub zielony, przy czym czerwony oznacza najpoważniejsze urazy, żółty - łagodne, a zielony - lekkie. Wczoraj nieoficjalnie oceniliśmy, że większość z nich należy do kategorii zielonej. (...) Żaden nie jest w stanie czerwonym" - powiedział we wtorek rano gubernator prowincji Chiang Rai Narongsak Osottanakorn.

"Nazywaliśmy to misją niemożliwą do wykonania, ponieważ codziennie padało. (...) Pracowaliśmy tak ciężko, by ich odnaleźć i teraz ich nie stracimy" - dodał.

W akcji ratunkowej bierze udział ponad tysiąc tajlandzkich wojskowych oraz żołnierze i eksperci z innych krajów, w tym z USA, Wielkiej Brytanii, Holandii, Chin, Japonii, Australii i Birmy. Ratownikom za "olbrzymi wysiłek" podziękował w imieniu tajlandzkiego rządu premier Prayuth Chan-ocha.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| AKCJA, PAP, TAJLANDIA, WYPADKI

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 2 bool 04.07.2018 16:00
Niezalogowany użytkownik Parę miesięcy? A czy wystarczy powietrza, czy jest jego dopływ? Zaczynam być przeciwnikiem szkolnych wycieczek. Poza tym, jeśli można wnieść tego czy innego celebrytę/kę na Mt.Everest, to wyciągnąć chłopaków przez doświadczonych nurków nie powinno być problemem.
Plusów: 16 Gość Marek 04.07.2018 11:04
Niezalogowany użytkownik Czy tak walczymy o najmniejsze dzieci, które są zagrożone zabiciem przez lekarzy, podejrzewających u nich chorobę? Niektóre są rzeczywiście chore, ale czy to znaczy, że mamy je zabić? Czy jeżeli któraś z tych osób w jaskini dostanie kolor czerwony (zagrożenie życia), to czy trzeba tę osobę zabić?

wszystkie komentarze >