Abp Pozzo: Sekularyzacja przekształciła liturgię w aktywizm

dodane 18.07.2018 19:04

KAI |

Sekretarz Papieskiej Komisji Ecclesia Dei mówił m.in. o protestantyzacji liturgii i zaciemnieniu realnej obecności Chrystusa w Mszy Świętej.

Abp Pozzo: Sekularyzacja przekształciła liturgię w aktywizm   Józef Wolny /Foto Gość

Sekularyzacja teologii i życia chrześcijańskiego była decydującym czynnikiem, który przekształcił samą liturgię w aktywizm i w konkretne formy jej celebracji, pomijające sakralny wymiar i zaciemniające centralne miejsce, jakie powinna zajmować realna obecność Chrystusa, pomijające ofiarniczy charakter Mszy św. (...) skutkując w ten sposób protestantyzacją katolickiej liturgii – powiedział abp Guido Pozzo, sekretarz Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, podczas konferencji wygłoszonej dla uczestników międzynarodowych warsztatów liturgicznych Ars Celebrandi w Licheniu.

– Nie ulega bowiem wątpliwości, że Vetus Ordo stanowi cenny i bezdyskusyjny wkład w rozumienie liturgii jako dzieła Bożego, w którym uczestniczy cały Kościół. Dzięki Vetus Ordo bogate dziedzictwo duchowe i sakralne Liturgii Rzymskiej staje się udziałem nie tylko tych, którzy biorą udział w celebracjach według Starożytnego Rytu Rzymskiego, ale także pozostałych, którzy uczestniczą w celebracjach według nowych ksiąg liturgicznych – powiedział abp Pozzo.

Zaznaczył, że sprawą podstawową jest zwrócenie się w liturgii i w życiu ku Chrystusowi: „Ów zwrot ku Chrystusowi oprócz tego, że zapewnia nam właściwe ukierunkowanie modlitwy, zapobiega także pokusie sprowadzania liturgii do czegoś, co jest przez nas ‘robione’, co jest dziełem wspólnoty, a przecież liturgia jest przede wszystkim dziełem Boga”. Wskazał również na znaczenie łaciny: „Należy bezwzględnie przywrócić oratio Mszy całą jej sakralność, która przecież jest w niej niejako zawarta, włączając w to właściwą językowi łacińskiemu ekspresję. Łacina zapewnia teologiczną precyzję sformułowaniom i podniosłość słowom modlitwy, a tym samym pomaga wiernym zrozumieć, że dzięki Mszy jest chwilą, w której wkracza się mysterium fidei, ponieważ wraz z Chrystusem włączamy się w oratio, które skierowane jest od całego Mistycznego Ciała do Ojca w Duchu Świętym”.

Abp Pozzo zwrócił uwagę na konieczność ponownego odkrycia katolickiej doktryny o realnej i substancjalnej obecności Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Do ostatniego soboru skupienie wokół prawdy o realnej obecności było naturalne. „Po reformie liturgicznej z lat 70-tych inna myśl zajęła centralne miejsce. Zaczęto pojmować Mszę jako działanie ludu Bożego, działanie wspólnoty, która tak bardzo angażuje się w różne funkcje. Podczas gdy w Vetus Ordo centralnym akt Mszy jest konsekracja z następującą po niej adoracją, w zreformowanej Mszy akt konsekracji jest często rozumiany i traktowany jako jeden z wielu aktów, dzięki którym Chrystus staje się obecny (w zgromadzeniu liturgicznym, w czytanym Słowie Bożym, w braterskiej miłości…). Misterium realnej obecności Chrystusa grozi, że zejdzie na dalszy plan. Owo zagrożenie wynika nie tyle z ksiąg liturgicznych, czy z samego rytu, ale ze specyficznego rozumienia i postrzegania” – powiedział watykański hierarcha.

Zaznaczył, że reformie liturgicznej towarzyszyła ideologia okołosoborowa, „która w pewnym stopniu pokrywała się z pomysłami i z zasadami zawartymi w Konstytucji Sacrosanctum Concilium Vaticanum II, i która jednocześnie stała się podwaliną dewiacji, nadużyć i zniekształceń w postaci konkretnych zastosowań reformy liturgicznej. Z pewnością nie jest rzeczą drugorzędną, że klimatowi reformy liturgicznej towarzyszył specyficzny kontekst kulturowy głęboko naznaczony sekularyzacją”.

– Sekularyzacja teologii i życia chrześcijańskiego była decydującym czynnikiem, który przekształcił samą liturgię w aktywizm i w konkretne formy jej celebracji, pomijające sakralny wymiar i zaciemniające centralne miejsce, jakie powinna zajmować realna obecność Chrystusa, pomijające ofiarniczy charakter Mszy św., a także nierzadko znoszące zupełnie uczucie adoracji, aby jednostronnie podkreślić znaczenie wspólnoty i rozumienie Mszy jako uczty, pojmowanej wszelako nie jako uczta ofiarna (św. Tomasz z Akwinu: sacrum convivium), ale jako zwykły posiłek braterski, skutkując w ten sposób protestantyzacją katolickiej liturgii – dodał arcybiskup, wskazując, że kryzys wiary, liturgii i duszpasterstwa wynika z sekularyzacji wiary (relatywizm doktrynalny, religijny i moralny), liturgii (zastąpienie kategorii sacrum kategorią profanum) i miłości (miłość wertykalna – Boga i bliźniego – zastępuje miłość horyzontalna).

– Uważam, że powinno się uznać, że Motu proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI odegrało znaczącą rolę, pomagając zrozumieć, że Usus antiquior liturgii rzymskiej należy uważać za cenny skarb, który trzeba otworzyć dla wszystkich wiernych, aby zachować właściwą wiarę, właściwą liturgię i właściwą miłość. Dzisiaj pilnie potrzebne jest świadome przywrócenie znaczenia i wartości sakralności liturgii katolickiej w obu formach: zwyczajnej i nadzwyczajnej, oraz konsekwentnie właściwej celebracji, która powinna również poprzez gesty wyrażać zdrową doktrynę liturgiczną w jej integralności i kompletności – powiedział sekretarz Papieskiej Komisji Ecclesia Dei.

Abp Pozzo zaznaczył, że obie formy rytu rzymskiego są przykładem wzajemnego rozwoju i ubogacenia. „Kto myśli i działa w odmienny sposób, narusza jedność rytu rzymskiego, który powinien być stale chroniony, nie prowadzi właściwej działalności duszpasterskiej ani nie promuje poprawnej odnowy liturgicznej, lecz pozbawia wiernych dziedzictwa, do którego mają prawo” – dodał zaznaczając, że obie formy mają taką samą wartość.

– Zadaniem Biskupów jest nie tylko zagwarantowanie i zapewnienie, ale również sprzyjanie pojednaniu i jedności w Kościele, zapobiegając w ten sposób rozłamom i konfliktogennym dążeniom w chrześcijańskiej wspólnocie, takim jak na przykład marginalizacja i izolacja wiernych przywiązanych do nadzwyczajnej formy z jednej strony, czy z drugiej strony różne formy kontestowania Mszału Pawła VI, który przez niektóre grupy wiernych, nawet jeśli mniejszościowe, jest nadal postrzegany jako daleki czy nawet zdradzający prawdziwą liturgię – przypomniał hierarcha.

Odnosząc się do kontrowersji związanych z wdrażaniem posoborowej odnowy liturgicznej arcybiskup powiedział, że nie mogą one poddawać pod dyskusję Mszału Pawła VI, wydanego po raz trzeci przez Jana Pawła II.

Wyjaśnił też problem koncepcji „actuosa participatio” (czynnego uczestnictwa): „Nie można jej sprowadzić do aktywności czysto zewnętrznej, do przemówień, słów, komentarzy, do działalności, którą moglibyśmy scharakteryzować za pomocą sformułowania „zrób to sam”. Pod pojęciem actuosa participatio rozumie się także ciszę, która wyraża rzeczywiste, głębokie i osobiste uczestnictwo, jako że liturgia nie potrzebuje narzucającej się i zawłaszczającej kreatywności, ale domaga się uroczystych powtórzeń. Istnieje zatem realne ryzyko upadku, instrumentalizacji zreformowanego rytu ze szkodą dla integralności wiary i kultu Bożego”.

– To, czego jak sądzę, należy unikać to osądzania dwóch form: zwyczajnej i nadzwyczajnej na podstawie ich cech zewnętrznych. Opinia publiczna uważa za istotne dla nowej liturgii: celebrację w języku ojczystym, a nie w języku łacińskim, z którego jak mówią: „niczego nie rozumiemy”; zwrócenie się kapłana ku wiernym; pozostawienie pewnej przestrzeni dla swobodnej twórczości celebrującego kapłana oraz świeckich, którzy uczestniczą w celebracji, tak, aby mogli poruszać się wokół ołtarza i współuczestniczyć poprzez krótkie lub dłuższe refleksje. W klasycznej liturgii rzymskiej, wręcz przeciwnie, uznano za istotne, aby sprawowano ją po łacinie, aby celebrans był zwrócony do ołtarza (coram Deo), aby wreszcie wierni uczestniczyli w niej w ciszy. Nie oznacza to, że wierni w ogóle nie uczestniczyli w liturgii; lecz że uczestniczyli, ale przez milczenie, a nie jak to proponuje i o co zabiega reforma Pawła VI poprzez bardziej aktywną i widoczną rolę. Zatem różnica między widzialnym i niewidzialnym, między ciszą, a zewnętrzną aktywnością jest fenomenologicznie wyczuwalna. Istnieje zatem różnica. Pytanie brzmi, czy to zasadnicza różnica? – wskazał arcybiskup.

Hierarcha jest gościem specjalnym tegorocznej edycji warsztatów Ars Celebrandi. Wygłosił konferencję, odpowiedział na pytania uczestników, odprawił pontyfikalną Mszę świętą oraz będzie przewodniczył pontyfikalnym nieszporom. Arcybiskup udzielił również papieskiego błogosławieństwa z odpustem zupełnym.

Warsztaty liturgii tradycyjnej Ars Celebrandi zostały zainicjowane pięć lat temu przez wiernych świeckich w odpowiedzi na słowa papieża Benedykta XVI: „To, co było święte dla wcześniejszych pokoleń, pozostaje wielkie i święte dla nas, i nie może nagle okazać się całkowicie zakazane, lub wręcz uznane za niegodziwe”.

Błogosławieństwa i patronatu honorowego warsztatom udzielił ordynariusz włocławski bp Wiesław Mering. W tym roku gromadzą ponad 200 uczestników duchownych i świeckich, którzy uczą się celebrowania Mszy św., służenia do niej, a także śpiewu liturgicznego, zwłaszcza chorału gregoriańskiego. Za ich organizację odpowiada stowarzyszenie wiernych Una Voce Polonia, należące do międzynarodowej federacji Foederatio Internationalis Una Voce, uznawanej przez watykańską Kongregację Nauki Wiary za oficjalną reprezentację świeckich katolików przywiązanych do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego.

Papieska Komisja Ecclesia Dei jest instytucją Stolicy Apostolskiej, zajmującą się opieką nad katolikami przywiązanymi do klasycznej formy rytu rzymskiego i innych tradycyjnych łacińskich obrządków liturgicznych.

Patronem medialnym Ars Celebrandi jest Katolicka Agencja Informacyjna.

«« | « | 1 | » | »»
Przeczytaj komentarze | 92 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 tempestas 21.07.2018 21:22
Nie odróżnianie "oferty" Kościoła od oferty galerii handlowej to zaś najbardziej spektakularny przykład nie - myślenia nad sensem istnienia.
Plusów: 1 tempestas 21.07.2018 21:20
Natomiast co do "I oczywistym jest że większość i to zdecydowana większość ludzi jednak myśli.", to nie, nie jest to oczywiste. Chyba, że chodzi o myślenie co zrobić na obiad i dokąd jechać na wakacje. Jeżeli jesteś kierowcą to spójrz jak wygląda przestrzeganie przepisów drogowych, ustalonych by zapewnić bezpieczeństwo, jeżeli będziesz w aptece spójrz na ilość leków homeopatycznych na półkach, sprzedających się jak złoto pomimo faktu, że to tylko skrobia, jeżeli czytujesz gazety zwróć uwagę na ilość ogłoszeń wszelkiej maści wróżek i uzdrowicieli. Co do powszechności myślenia to: nie, nie i jeszcze raz nie. Gdyby głupota była lżejsza od powietrza, głupcy przesłoniliby słońce.
Plusów: 1 tempestas 21.07.2018 21:15
Czyli ogólnie zgadzamy się co do tego, że problem nie tkwi w tym co ustalono na SVII, a w tym, że nie zostało to w znacznej części wprowadzone w życie.
Plusów: 1 tomaszl 21.07.2018 14:20
Niezalogowany użytkownik Msze św. winny być albo po łacinie bo to jest jeżyk uniwersalny, albo jak kto woli w angielskim, który w obecnym świecie ma podobna rolę co łacina kilka wieków temu.
Twierdzenie ze dzięki językowi narodowemu wierni lepiej poznają liturgię chyba niestety nie jest zgodne z rzeczywistością. Do tego co oczywiste brak jednego języka Kościoła powoduje zdecydowanie więcej problemów we współczesnym świecie, gdy podróżowanie czy osiedlanie sie, praca, studia poza krajem urodzenia są normą życia.

wszystkie komentarze >