Były szef ABW usłyszał zarzuty prokuratorskie

dodane 31.07.2018 12:47

PAP |

B. szef ABW Krzysztof Bondaryk usłyszał we wtorek w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku zarzuty w sprawie przyjęcia do służby w Agencji na funkcję jego doradcy, osoby, co do której istniały okoliczności powodujące ryzyko podatności na szantaż lub wywieranie presji - podała Prokuratura Krajowa.

Były szef ABW usłyszał zarzuty prokuratorskie   PAP/Artur Reszko Krzysztof Bondaryk

Prokuratura postawiła w związku z tym Bondarykowi zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków i uznała, że działał on w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez tę osobę. Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte z zawiadomienia ABW. Bondaryk nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.

PK podała, że w sprawie chodzi o jednego z pracowników cywilnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który miał podrobione świadectwo ukończenia studiów podyplomowych, a mimo to rozkazem Bondaryka 21 grudnia 2007 roku został przyjęty do służby w Agencji i mianowany funkcjonariuszem w służbie stałej na stanowisku doradcy szefa ABW.

Do zatrudnienia - podała PK - doszło pomimo tego, że w toku postępowania sprawdzającego "ustalono, że kandydat uzyskał i posługiwał się stwierdzającym nieprawdę dokumentem – świadectwem ukończenia studiów podyplomowych w Instytucie Organizacji i Zarządzania w Przemyśle +ORGMASZ+ z siedzibą w Warszawie".

Od grudnia 2007 do 2015 r. osoba ta osiągała dochody rzędu kilkunastu tys. zł miesięcznie i sprawowała także funkcję członka rad nadzorczych - podała PK. Ogółem w tym okresie osiągnęła prawie 2 mln zł z pracy w ABW i ponad 271 tys. zł z rad nadzorczych - wyliczyła.

Według prokuratury "Krzysztof B. (...) w ten sposób działał na szkodę interesu publicznego, poprzez narażenie wizerunku, autorytetu i prawidłowego funkcjonowania ABW jako organu realizującego zadania ochrony bezpieczeństwa wewnętrznego państwa i jego porządku konstytucyjnego".

Prokurator zarzucił także gen. Bondarykowi niedopełnienie obowiązków - niezawiadomienie prokuratora lub policji o nieprawdziwych dokumentach przedstawionych przez tę osobę przy ubieganiu się o pracę w agencji.

Przestępstwa, które zarzucono Bondarykowi zagrożone są karą do 10 lat więzienia.

Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku prokurator Paweł Sawoń poinformował po zakończeniu czynności z udziałem podejrzanego, że wobec Bondaryka prokurator nie zastosował środków zapobiegawczych. Poinformował też, że śledztwo będzie kontynuowane, bo - jak dodał - "zachodzi konieczność wykonania jeszcze innych czynności procesowych". Powiedział też, że znaczna część dokumentów w śledztwie jest objęta klauzulą tajności.

Sawoń pytany przez dziennikarzy, czy inne osoby mogą być przesłuchiwane w charakterze podejrzanych w tej sprawie, powiedział, że za wcześnie na tego typu oświadczenia.

Bondaryk przed wejściem do prokuratury powtórzył, że jest niewinny i "nie wie, w jakim stopniu uchybił czemukolwiek". Podtrzymał to, co napisał w oświadczeniu przekazanym PAP i - jak dodał - nie zamierza się z tego wycofywać. Podkreślił, że przez cały okres, gdy był szefem ABW "nigdy nie uchybił prawu, zawsze go ściśle przestrzegał".

"Ja używałem stanowiska, ale nie miałem z tego żadnej korzyści. Mogę powiedzieć, że nie miałem żadnych nagród (...), nie wypłacałem sobie żadnych ekwiwalentów, nie jeździłem +na kogucie+ jak to wszyscy lubią jeździć (...). Sądzę, że dobrze służyłem Polsce, są z tego korzyści realne" - ocenił. "Natomiast ci wszyscy, którzy próbują spreparować dokumenty, spróbują wymusić zeznania albo oskarżać fałszywie, kiedyś za to odpowiedzą" - powiedział Bondaryk przed wejściem do prokuratury.

Zastrzegł, że chce, by informując o sprawie używano jego pełnego nazwiska, mimo, że zostaną mu postawione zarzuty. "Nazywam się Krzysztof Bondaryk i tak proszę o mnie mówić" - dodał.

Po wyjściu ocenił, że postawione mu zarzuty to bzdury, wymyślone i nieprawdziwe. "Będę w stanie udowodnić przed niezawisłym sądem, jeżeli do tego sądu jakiegoś niezawisłego jeszcze dojdę o własnych siłach" - powiedział dziennikarzom.

Dodał, że usłyszał zarzuty zgodnie z wezwaniem, czyli z art. 231 p.2 Kodeksu karnego. Powiedział, że ma chodzić o zatrudnienie przez niego byłego funkcjonariusza ABW, ale - zaznaczył - prokurator zastrzegł tajemnicę śledztwa, nie otrzymał on treści zarzutu ani uzasadnienia. Dlatego nie może nic więcej powiedzieć; odniesie się po otrzymaniu ich.

Adwokat generała Władysław Harkiewicz po wyjściu z prokuratury mówił dziennikarzom, że Bondaryk złożył "króciutkie wyjaśnienia". "Zaczekamy na uzasadnienie zarzutów i wówczas zapoznamy się z materiałem dowodowym, podejmiemy decyzję co do złożenia wyjaśnień i wniosków dowodowych" - powiedział Harkiewicz. Jak zaznaczył, na miejscu w prokuraturze mieli możliwość zapoznania się z treścią zarzutów, ale nie mieli możliwości zrobienia fotokopii. Mają je otrzymać wraz z uzasadnieniem postanowienia o przedstawieniu zarzutów.

Bondaryk pełnił obowiązki szefa ABW od połowy listopada 2007 r., a formalnie szefem Agencji został w styczniu 2008 roku. W 2013 roku podał się do dymisji, bo - jak podawały wówczas media - nie zgadzał się z planowanymi zmianami w ABW.

Z wykształcenia jest historykiem, w latach 80. działał m.in. w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Przed Prokuraturą Regionalną zebrało się też kilku działaczy NZS, z którymi Bondaryk działał w Białymstoku. Mówili, że przyszli, aby wesprzeć Bondaryka, bo wierzą w jego niewinność.

W oświadczeniu przekazanym PAP generał przypomniał, że już raz stawał przez białostocką prokuraturą - gdy w stanie wojennym oskarżano go, aresztowano i sądzono za złamanie dekretu o stanie wojennym.

Po 1989 r. został pełnomocnikiem szefa MSW Krzysztofa Kozłowskiego do spraw tworzenia Urzędu Ochrony Państwa w Białymstoku, a w latach 1990-96 był szefem delegatury UOP w tym mieście.

W latach 1997-98 pracował w departamencie nadzoru i kontroli MSWiA, a w latach 1998-99 był wiceministrem w tym resorcie. Był odpowiedzialny m.in. za wprowadzenie ustawy o ochronie informacji niejawnych i krajowego centrum informacji kryminalnej. Później pracował w sektorze telekomunikacyjnym i bankowym. W latach 2006-07 był ekspertem sejmowej komisji ds. służb specjalnych.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| ABW, BONDARYK, PAP, PROKURATURA, ZARZUT, ŚLEDZTWO

Przeczytaj komentarze | 4 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 krut00 31.07.2018 17:45
I tak dochodzimy do absurdu kiedy papier jest ważniejszy od człowieka. Generał zatrudnił człowieka z fałszywym dokumentem... ale ani słowa o tym czy warto było tego człowieka tam zatrudniać? Jeśli popatrzeć na efekty pracy ABW to niestety nie napawają one optymizmem: spadające samoloty rządowe, oszustwa WAT i wreszcie Amber Gold, dobitnie wskazują na ogrom zapaści służb wewnętrznych. W tym świetle buńczuczne wypowiedzi generała mocno dziwią.
Plusów: 2 nick 31.07.2018 15:27
Niezalogowany użytkownik Polowanie to było na Kamińskiego.
Plusów: 1 nick 31.07.2018 15:25
Niezalogowany użytkownik I to jest dopiero prawdziwy "Misiewicz" nawet z podrobionymi papierami można było "awansować"
Plusów: 14 Katolik k 31.07.2018 13:07
Niezalogowany użytkownik Gdyby Kaminski i spolka zostali ukarani a nie powolani ponownie na urzedy nie mialbym watpliwosci.Teraz jednak uwazam,ze to co sie dzieje to zwyczajne polowania polityczne.Wiarygodnosc mozna tylko wtedy miec gdy naprawianie swiata zaczyna sie od siebie.

wszystkie komentarze >