Wędkarz wyłowił z morza półtoraroczne dziecko

dodane 08.11.2018 19:10

wt /BBC

Gdyby pojawił się na miejscu minutę później, nie mógłby zauważyć dryfującego chłopca.

Sytuacja wydarzyła się pod koniec października w Nowej Zelandii. Guss Hutt, który spędzał wakacje na Matata Beach przyszedł  - jak każdego dnia - na ryby. Zanim zdążył rozłożyć się ze sprzętem, zauważył, że coś unosi się na falach. Pierwotnie pomyślał, że to lalka. Postanowił wyjąć ją z wody. Dopiero, gdy miał znalezisko w rękach, zrozumiał, że to nie lalka, a żywy chłopiec. 

Jak relacjonuje w rozmowie z "New Zealand Herald" wędkarz, gdyby przyszedł na miejsce minutę później nie mógłby dostrzec dziecka, bo chłopiec płynął wraz z falami w jednostajnym tempie. 

Zaraz po wyłowieniu dziecka, Hutt zaniósł je na pobliskie pole namiotowe. Okazało się, że maluch wymknął się nad ranem z namiotu, w którym spędzał wakacje razem z rodzicami, a następnie wszedł do wody i porwały go fale. Chłopiec miał ogromne szczęście.

«« | « | 1 | » | »»
Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 4 Nik 09.11.2018 15:42
Niezalogowany użytkownik Katolicki portal... Bóg nad nim czuwał, a nie "miał szczęście"!
Plusów: 20 Q 08.11.2018 21:17
Niezalogowany użytkownik Chwała Panu za ten cud.

wszystkie komentarze >

Reklama