107,6 FM

Jak to w realu

Internet od samego początku swego istnienia jest częścią realu. To co o się w nim dzieje ma bardzo wielki, rosnący, wpływ na zwykłą egzystencję miliardów ludzi na ziemskim globie.

Natknąłem się na wywiad z matką dziesięciolatki uzależnionej od internetu. To nie żart. Dziewczynka trafiła do szpitala psychiatrycznego. Przechodzi kurację odwykową. „Psychiatra powiedziała mi, że to dokładnie tak, jakby była alkoholiczką” - powiedziała jej mama. Zrelacjonowała, co się zdarzyło czwartego grudnia ubiegłego roku. Małolata odmówiła pójścia do szkoły. Potem krzyczała, wrzeszczała: "Dlaczego mi zabierasz telefon? Oddawaj!". To było przerażające. Najgorsze były jej oczy. Takie obojętne, obce. Nie poznawałam jej. Ja nawet nie wiem, jak to określić. Histeria? Opętanie? Kiedy na nią patrzyłam, to jakby nie była moją Zosią” - wspominała. Dziewczynka sięgnęła nawet po nóż. Innym razem próbowała wyskoczyć przez okno, aby wymusić dostęp do sieci.

Przerażające? Ale - jak widać - może się zdarzyć.

Tydzień temu wieczorem na Alexanderplatz w Berlinie doszło do wielkiej bijatyki między zwolennikami dwóch zwaśnionych youtuberów. Brało w niej udział około 50 osób. W ruch poszły pięści, kopniaki i gaz pieprzowy. Policja zatrzymała dziewięć osób. W interwencję zaangażowanych było stu funkcjonariuszy, z których dwóch zostało rannych. Bójkę obserwowało na miejscu kilkaset osób, zwolenników skonfliktowanych autorów wideo. Co zastanawiające, nie bardzo wiadomo, o co poszło i jaki jest powód wrogości między dwoma twórcami sieciowych filmików.

Od wielu lat staram się przekonywać ludzi, że to, co się dzieje w internecie, nie jest jakąś oderwaną wirtualną rzeczywistością, która nie ma żadnego przełożenia na nasze codzienne życie. Internet od samego początku swego istnienia jest częścią realu i to, co się w nim dzieje, ma bardzo wielki, rosnący wpływ na zwykłą egzystencję miliardów ludzi na ziemskim globie.

Paradoksalnie dowodem, że tak właśnie jest, są wydarzenia z ostatnich dni, a dokładniej mówiąc, dyrektywa o prawie autorskim, przyjęta przez Parlament Europejski. Mówiąc w dużym uproszczeniu, ma ona zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Ma mieć wpływ na to, w jaki sposób ludzie będą się dzielić treściami w sieci. Jest wśród tych treści sporo materiałów kompletnie bezwartościowych i wprost szkodliwych. Jest też jednak mnóstwo rzeczy potrzebnych, a niejednokrotnie w obecnej sytuacji po prostu niezbędnych milionom użytkowników internetu. Skąd one się tam biorą? Tworzą je wciąż przede wszystkim realni ludzie. I związane są z tym realne koszty. A na ich kolportowaniu w sieci można realnie zarabiać. Realny problem polega na tym, kto zarabia. Jak to w realu.

 

« 1 »

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama