107,6 FM

Bóg widział ten film

Myśl wyrachowana: Historia zbawienia dzieli się na ery przed Chrystusem i po Chrystusie, a nie przed filmem i po filmie.

Taki rysunek satyryczny wpadł mi w oko – brodaty Pan Bóg siedzi na tronie i mówi: „Jak tak na was patrzę, to przestaję wierzyć w siebie”.

No właśnie – sądząc po nastrojach społecznych, odnosi się wrażenie, jakby Pan Bóg obejrzał film Sekielskich, po czym zwątpił i abdykował. I że w tej sytuacji jedyne, co nam zostało, to przekazać Kościół syndykom masy upadłościowej i czekać, aż zamkną interes.

Ale zaraz, film pokazał paskudną rzeczywistość, i bardzo dobrze, bo najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego kłamstwa. Pytanie jednak, czy ta prawda jest dla nas nowa, czy też po prostu boleśnie zderzyliśmy się z faktem, że tajemnica nieprawości wciąż jest aktualna. Owszem, to przykre, że postęp moralny nie idzie w parze z cywilizacyjnym, ale takie są fakty. Epoka „dobroludzizmu”, smartfonów i lotów kosmicznych zupełnie nie przeszkadza rozwojowi duchowej gangreny. A w dodatku okazuje się, że to zło nie jest ani trochę mniej obrzydliwe, niż bywało, na przykład, w średniowieczu. Jego okropność wzmaga fakt, że dzieje się nawet w sąsiedztwie największych świętości. Wtedy człowiek zadaje sobie pytanie, jak to możliwe, że ktoś, kto codziennie obcuje z samym Bogiem, kto dotyka Jego Ciała, jednocześnie robi takie rzeczy… Czy Bóg mógł kogoś takiego powołać? Czy to wszystko nie jest jedną wielką pomyłką?

Ale chwileczkę – czy z takim Judaszem było inaczej? Był bez żadnych wątpliwości powołany. Miał bezpośredni dostęp do Jezusa. Był z Nim prawie cały czas, a skoro trzymał kasę, to pewnie dlatego, że należał do takich, co to potrafią „wszystko załatwić”. Jak widać, te rzeczy to wszystko dary, a to, co z nimi kto zrobi, to zupełnie inny temat. Dary, jakie miał Judasz, nie powstrzymały go przed kradzieżami, może też i innymi świństwami, a wreszcie przed najcięższą zdradą. Miał być świętym apostołem, ale wybrał grzech, który go zniszczył. Ale rzecz znamienna: jego grzechy najpierw ugodziły Jezusa. To bezpośrednio przez nie Zbawiciel został zmiażdżony i zabity.

Zawsze tak jest. Jeśli ktokolwiek na tym świecie pada ofiarą czyjejś niewierności, podłości, zła – to Jezus pada pierwszy. Jeśli ktokolwiek zostaje niewinnie skrzywdzony, to On jest skrzywdzony najpierw. Dzięki temu jest dla nas nadzieja zbawienia.

W Ewangelii to wszystko jest. Dobra Nowina nie jest orędziem ludzkiej bezgrzeszności, tylko upartej miłości Boga do człowieka. Jeśli więc ktoś, słysząc o ludzkich grzechach, odchodzi od Chrystusa, jest jak pasażer, który na pełnym morzu rzuca się w odmęty, bo fale zalewają statek.

Jezus dokładnie wiedział, za kogo się ofiaruje. Jest największym realistą. „Nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co w człowieku się kryje” – czytamy u Jana Ewangelisty. Miał prawo zareagować obrzydzeniem. Zamiast tego za nas umarł.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama