107,6 FM

Krótki film o zabijaniu

Amerykański show-biznes łączy siły w walce z antyaborcyjnym prawem. Czy poszczególne stany ulegną tej presji?

Alabama, Indiana, Ohio, Georgia, Kentucky, Missisipi… Gdy kolejne stany zaczęły wprowadzać radykalne ograniczenia lub zakaz aborcji w niemal każdym przypadku, kwestią czasu było uruchomienie gigantycznej machiny, która takie próby zechce zdusić – nomen omen – w zarodku. W tych sprawach proaborcyjne lobby może zawsze liczyć m.in. na szeroko rozumiany przemysł rozrywkowy. I nie chodzi tylko o przewidywalne wystąpienia hollywoodzkich gwiazd, ale przede wszystkim o szantaż i próbę nacisku ze strony wielkich koncernów filmowych. Tyle tylko, że to miecz obosieczny: stany, na które przemysł rozrywkowy próbuje wywrzeć presję, na co dzień stwarzają mu idealne warunki finansowe do prowadzenia działalności. Czy w przypadku aborcji świat show-biznesu rzeczywiście będzie zdolny wycofać swoje produkcje z rajów podatkowych i tym samym poświęcić niemałe zyski dla idei?

Disney nie dla dzieci?

O tym, że coraz większa liczba stanów, zwłaszcza w południowej części USA, wprowadza ustawy znacznie ograniczające możliwość przeprowadzania aborcji, już pisaliśmy. Przypomnijmy więc tylko, że to pospolite ruszenie ma szerszy kontekst i jest obliczone na ciąg dalszy. Ruchy pro-life liczą na zaskarżenie tych ustaw przez ruchy pro-choice i przeniesienie sporu do rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy, którego wyrok (korzystny, jak spodziewają się obrońcy życia, dla nienarodzonych dzieci) będzie obowiązujący dla wszystkich stanów. Tym samym odwrócony zostałby wyrok z 1973 roku, który zalegalizował aborcję na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Teraz jednak doszedł pozasądowy wątek: determinacja różnych środowisk, by wymusić na władzach stanowych wycofanie się z nowego prawodawstwa, jeszcze zanim sprawę rozstrzygną sądy i właśnie Sąd Najwyższy. A najskuteczniejsze w takich naciskach są wielkie koncerny, zwłaszcza związane z show-biznesem. I oto na przykład szef wytwórni Disneya dał do zrozumienia, że jego filmy przestaną być produkowane w stanie Georgia. Tam nowe prawo przewiduje zakaz aborcji od momentu, gdy stwierdzone zostanie bicie serca u dziecka (wyjątkiem mają być przypadki zagrożenia życia matki, gwałtu czy kazirodztwa). Gdy gubernator stanu ogłaszał uchwalenie nowego prawa, powiedział m.in.: – Prawo ponownie potwierdza, co jest naszym priorytetem, oraz to, kim jesteśmy jako państwo.

To jeszcze bardziej rozsierdziło środowiska proaborcyjne oraz wspierające je koncerny. Jest prawdziwą ironią (czy raczej cynizmem) losu, że szef wytwórni, której marka kojarzy się przede wszystkim z produkcjami dla dzieci, stanął na czele kampanii mającej zmusić władze Georgii do rezygnacji z prawa do narodzin przyszłym odbiorcom Disneyowskich produkcji. To nie pierwszy przypadek, kiedy Disney chce poprzez szantaż wymusić na Georgii zmianę prawa. Już trzy lata temu władze tego stanu próbowały uregulować kwestie wolności religijnej – chodziło o to, by właściciele firm mieli prawo odmówić świadczenia określonych usług społecznościom LGBT, powołując się na swoje przekonania religijne, a kapłani nie byli zmuszani do udzielania „ślubów” parom jednopłciowym. Kampania, jaką rozpętały takie koncerny jak Disney czy Marvel, ale też całe Hollywood, sprawiła, że ustawa nie została przyjęta. Czy tym razem będzie podobnie?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy