107,6 FM

Iskra wychodzi z Polski

- Ku..., debile, nie? - powtarzał idący z dzieckiem mężczyzna, patrząc na 35 ludzi, którzy na rynku w Rybniku modlili się Koronką do Miłosierdzia Bożego. Także i za tego człowieka.

Grupki ludzi, najczęściej po kilkanaście, kilkadziesiąt osób, rozpoczęły jednocześnie modlitwę koronką do Miłosierdzia Bożego w sobotę o 15.00. Gromadzili się w miejscach publicznych, gdzie przechodzi mnóstwo ludzi - w centrach miast i wsi lub przy ruchliwych skrzyżowaniach.

To modlitewna akcja "Iskra Bożego Miłosierdzia". Odbywa się co roku 28 września w rocznicę beatyfikacji księdza Michała Sopoćki, spowiednika św. siostry Faustyny Kowalskiej. Poświęcił on życie krzewieniu kultu Bożego Miłosierdzia.

Czasem do modlących się w miejscach publicznych ludzi ktoś dołączył. Częściej, zwłaszcza w centrach miast, modlitwa spotykała się z obojętnością większości przechodniów. Zdarzało się też, że ktoś otwarcie z modlących się szydził. - Ku..., debile, nie? - powtarzał głośno idący przez rynek w Rybniku mężczyzna z dzieckiem, patrząc na 35 osób zgromadzonych przed banerem z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego.

- Dla ludzi, którzy tak reagują, też jest Boże Miłosierdzie. Pan Bóg ma siłę zmienić serce każdego - komentuje Zbigniew Szurek z Rydułtów, jeden z modlących się na rybnickim rynku. - Pan Bóg stworzył nas wszystkich jako dobrych i upomina się o tych ludzi. A dla nas to jest okazja, żeby cierpliwie znieść różne przykrości, nie odpowiadać na nie, tylko modlić się koronką - mówi.

Uczestnicy akcji prosili o Boże miłosierdzie nie tylko dla siebie, ale też dla swoich sąsiadów, dla ludzi rządzących ich miejscowościami, dla Polski i dla świata. - Przyszedłem tu, żeby otworzyć się na Boże miłosierdzie, żeby nie zamykało się tylko w moim sercu, ale żeby się wylewało na wszystkich ludzi. Żeby mieli odwagę doświadczyć, że Jezus nas przemienia, że miłosierdzie Boże ma siłę do zmienienia każdego z nas. Także tych, którzy tędy przechodzą. Wszystkich ludzi, którzy chcą Mu oddać i zawierzyć swoje życie - mówi Zbigniew Szurek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • morfeo
    29.09.2019 09:41
    Czasem się zastanawiam (i mówię to bez przytyku, szczerze się zastanawiam), gdzie przebiega granica między ewangelizacją, szczerą modlitwą a happeningiem. Czy taka modlitwa jest faktycznie modlitwą - czy może dożyliśmy czasów, że wszystko, co publiczne jest jakąś formą "marszu równości", ekspresji poglądów, reklamy?...
    Nie mam nic do modlitwy na rynku, sam w niej zresztą uczestniczyłem - ale uderzyło mnie to, jak bardzo w spolaryzowanej Polsce każde wystąpienie publiczne stwarza wrażenie "naciągania na coś". jak bardzo to, że jesteśmy "my" i są "oni" rozwala nasze społeczne relacje. Jak często spotykamy się (wszyscy - nie tylko my katolicy) z pogardą, albo przynajmniej z totalnym brakiem reakcji, co budzi w nas frustrację i chęć, żeby łopatą tym ludziom nawkładać naszą prawdę do głowy...
    Rzadko można w Polsce spotkać kogoś, kto podejdzie przy okazji takiej akcji z zaciekawieniem, porozmawia tak po prostu - u nas, mam wrażenie, albo ktoś jest "za" i rusza pewnym krokiem dzierżąc różaniec w zaciśniętej pięści, albo jest "przeciw", i w pięści dzierży karabin. Jasne, że to nie reguła, ale linię podziału czuć naprawdę mocno - i chyba o to powinniśmy się modlić najgoręcej. Żeby obie strony pochowały te nieszczęsne karabiny i po prostu się polubiły.
    doceń 11
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama