107,6 FM

Paszport do nieba

O tym, jak przebaczyć ludziom, którzy zniszczyli ci życie, i o Bogu, który się zakochał, mówi ks. Tomasz Nowak.

Aleksandra Pietryga: Pierwsze skojarzenie z miłosierdziem?

Ks. Tomasz Nowak: Przebaczenie.
 Ono zawsze ma w sobie coś ponadludzkiego. Przebaczenia uczyli mnie rodzice. To historia mojego życia. Urodziłem się jako zupełnie zdrowe niemowlę. Ale stało się tak, że personel medyczny popełnił dwa błędy. Pomylili noworodki o tym samym nazwisku, wskutek czego ja, zamiast innego małego Nowaka, dostałem zastrzyk z lekarstwem i w dodatku zainfekowaną igłą. Po powrocie do domu cały czas płakałem, rodzice byli przerażeni, bo nie wiedzieli, co się dzieje z ich dzieckiem. A ja płakałem z bólu. Okazało się, że infekcja ropna zniszczyła mój mały staw biodrowy. Kiedy miałem kilka lat, byłem unieruchomiony specjalną szyną. Pamiętam, jak bardzo się męczyłem. Rodzice całą energię i siły poświęcili na rehabilitację, co pociągało za sobą czas, pieniądze. Ale nigdy, przeni
gdy, przez całe moje dzieciństwo, nie usłyszałem od nich złorzeczenia na lekarzy, na pielęgniarki... To była lekcja przebaczenia i miłosierdzia, którą odebrałem w domu.


Bezsensowne zaniedbanie zniszczyło zdrowie małemu chłopcu. Upokorzenie dziecka, poczucie inności wobec rówieśników… Nie czuł Ksiądz żalu?


Jasne, buntowałem się. Głównie przeciwko Panu Bogu. Kiedy miałem siedem lat, siostra przywiozła
 z Lourdes wodę z cudownego źródła. Pamiętam moją dziecięcą wiarę. Ja naprawdę byłem przekonany, że to mi pomoże, że na pewno zostanę uzdrowiony, kiedy tę wodę wypiję. Całą noc się modliłem, a rano… nic się nie wydarzyło (śmiech). Jaki byłem rozczarowany! Obraziłem się na Boga. Połowę mojego życia nie modliłem się, do kościoła chodziłem wtedy, kiedy naprawdę już musiałem. Przez całe dzieciństwo, młodość pielęgnowałem w sobie żal, że Bóg mnie zawiódł.

Zmarnował życie?


Wtedy tak uważałem. Dzisiaj czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Jestem spełnionym facetem. Teraz, kiedy pracuję z osobami niepełnosprawnymi, są mi bliższe przez swoje cierpienie, a ja przez swoje doświadczenia myślę, że jestem im bliski.


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • tomaszz
    17.01.2020 11:53
    Tak trudno jest nam przyjąć prawdę o tym, że cudzołożnik i pijak, którzy mają świadomość swojego grzechu i nędzy, i nie chcą ranić nikogo, którzy znaleźli się tam gdzie są bo szukali szczęścia (często jeszcze nieświadomi że to Boga szukają) nie tam gdzie jest to, co da im w końcu upragniony pokój i radość, oni, którzy jednak teraz okazują miłosierdzie swoim braciom w podobnej sytuacji, wejdą przed nami do Królestwa Bożego. Nami, którzy mamy poukładane życie, jesteśmy "zdrową" tkanką społeczeństwa, ale oburzamy się na tego, kto do tego modelu nie pasuje, kto cudzołoży. Bo on ma odwagę szukać spełnienia swoich pragnień. Choć w końcu tam gdzie zaszedł nie znalazł ich spełnienia. Ale my pielęgnujemy w sobie pokusę by też tak postępować, iść w grzech który nas pociąga. I zazdrościmy temu kto grzeszył, i oburza nas że teraz Bóg go przyjmuje jak syna marnotrawnego. My jesteśmy jak starszy jego brat.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama