107,6 FM

Jak z Orwella

Czy dzisiaj ktokolwiek podaje w wątpliwość, że niewolnictwo było hańbą Stanów Zjednoczonych?

To nie cenzura

Decyzja władz koncernu medialnego WarnerMedia, do którego należy HBO Max, wywołała z jednej strony falę entuzjazmu, a z drugiej oskarżenia o cenzurę. Czy rzeczywiście usunięcie filmu z oferty portalu można nazwać cenzurą? Cenzura kojarzy się nam raczej z działalnością państwa i jego instytucji, które z różnych powodów mogą ograniczać swobodę przekazywania informacji czy wyrażania swoich przekonań. Może to polegać również na świadomym wprowadzaniu odbiorców w błąd przez selektywny wybór tych informacji. Cenzura ogranicza jedno z podstawowych praw człowieka w demokracji, czyli prawo do wolności słowa, a w Stanach Zjednoczonych wolność tę zapewnia pierwsza poprawka do konstytucji.

Czy jednak brak cenzury naprawdę gwarantuje wolność słowa? Jak wykazują doświadczenia ostatnich lat, nie trzeba instytucjonalnej cenzury, by zakneblować komuś usta.

Wracając do filmu „Przeminęło z wiatrem” – trudno nazwać cenzurą zdjęcie filmu z oferty portalu, skoro można go zobaczyć na innych czy też kupić powszechnie dostępną płytę DVD. Ostatecznie WarnerMedia jest firmą prywatną i może dowolnie kształtować repertuar należących do niej podmiotów. Decyzja ta jest raczej owocem swoistej postaci cenzury, jaką jest autocenzura w formie rozprzestrzeniającej się jak gangrena poprawności politycznej. Trudno doszukać się w filmie tzw. mowy nienawiści w stosunku do czarnej społeczności niewolników.

Film, podobnie jak literatura czy inne dzieło sztuki, jest świadectwem czasów, w jakich powstał. Nie jest pewnym źródłem faktów historycznych, jak np. opracowania naukowe. „Przeminęło z wiatrem” jest melodramatem kostiumowym, a nie literaturą faktu. Wydarzenia przedstawione zostały tu z punktu widzenia jednej ze stron najkrwawszego konfliktu w dziejach Stanów Zjednoczonych. Można zapytać, czy dzisiaj ktokolwiek uważa, że niewolnictwo nie było hańbą tego kraju. Niestety, zarząd WarnerMedia, podobnie jak wielu innych medialnych potentatów, uważa widzów za głupców, którzy nie potrafią myśleć samodzielnie.

Jedną z form cenzury jest także selektywny dobór informacji przekazywanych odbiorcy. Udział w tym biorą również przemysł rozrywkowy i media, które kreują fałszywy obraz rzeczywistości. Oglądając seriale – i młodzieżowe, i dla dorosłych, i dla dzieci – znajdujące się na listach znaczących portali, przekonamy się, że co drugi bohater jest gejem lub lesbijką albo straumatyzowanym przez społeczeństwo członkiem jakiejś innej mniejszości. Jak to przekłada się na rzeczywistość?

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama