107,6 FM

Łaska czy iluzja?

O tak zwanych doświadczeniach bliskich śmierci mówi ks. Wiktor Szponar, autor książki „Życie po śmierci. Teologiczne śledztwo”.

Maciej Kalbarczyk: Szacuje się, że NDE (ang. near death experience) przeżywa około 5 proc. społeczeństwa. Czy to zjawisko rzeczywiście dotyczy tak licznej grupy ludzi?

ks. Wiktor Szponar: Byłem zaskoczony wynikami badań, które potwierdzają ten odsetek. Próbowałem nawet je podważyć, szukałem błędów metodologicznych, ale bezskutecznie. Choć do dziś mam wątpliwości, czy skala tego zjawiska jest aż tak duża, kiedy zacząłem pisać książkę na ten temat, z łatwością odnalazłem wiele osób, które doświadczyły NDE.

Co przeżyły?

W badaniach wyróżnia się kilka stałych elementów tego zjawiska. W początkowej fazie pacjent obserwuje samego siebie z góry i widzi przeprowadzaną przez lekarzy reanimację. Później przechodzi przez ciemny tunel, na którego końcu czeka na niego świetlista istota, zazwyczaj utożsamiana z Jezusem. Podążając w jej kierunku, pacjent doświadcza niesamowitego szczęścia i bezwarunkowej miłości. Następnie ogląda film ze swojego życia, przypominający tzw. sąd szczegółowy. Podczas niego widzi swoje dobre i złe uczynki, ale największy nacisk jest położony na motywacje podejmowanych działań. Ważnym elementem osądu są także relacje, które budował w swoim życiu. W kolejnym etapie pacjenci widzą miejsce przypominające niebo, niektórzy spotykają tam swoich bliskich zmarłych. W relacjach pojawia się także motyw granicy, której nie można przekroczyć. Wpływ na to mają modlitwy najbliższych, proszących Boga o powrót chorego do zdrowia. Pacjenci potrafią później odtworzyć ich treść. Ostatnim elementem jest powrót do ciała, opisywany jako bardzo przykre doświadczenie.

W tych wizjach pojawiają się także piekło i czyściec.

Rzeczywiście tak jest. Z tego płynie ważny wniosek: NDE zaprzecza apokatastazie. Według tej hipotezy, rozpowszechnionej także wśród chrześcijan, piekło jest puste, ponieważ kochający Bóg nie jest w stanie skazać człowieka na wieczne potępienie. Teologowie katoliccy nie zgadzają się z tym poglądem. Osoby, które przeżyły NDE, nie mają wątpliwości, że konsekwencją grzechu śmiertelnego jest wieczne potępienie. W swoich wizjach otrzymują jednak możliwość wzbudzenia doskonałego aktu żalu, który pozwala uratować ich dusze.

Czy obrazy pojawiające się podczas NDE nie są po prostu halucynacją wyprodukowaną przez mózg?

Nawet jeśli tak jest, neurolodzy od dłuższego czasu nie potrafią zrozumieć tego zjawiska. Poczucie błogiego spokoju, radości czy bezpieczeństwa można próbować wyjaśnić medycznie. Ale jak pojąć to, że te wizje są ze sobą spójne? Jak wytłumaczyć to, że pacjent ze szczegółami powtórzył rozmowę chirurga z pracownikiem banku krwi oraz lekarzem z innego szpitala, rozmowę, która odbyła się za zamkniętymi drzwiami w gabinecie ordynatora? Podobne przykłady można mnożyć.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama