107,6 FM

Po śladach brata Karola

Stał się ziarnem wrzuconym w ziemię, ziarnem, które obumarło i po czasie przyniosło owoc w wielu zakątkach świata.

Wniedzielę 15 maja bł. Karol de Fou- cauld (1858–1916) zostanie ogłoszony świętym. Choć nosił szlacheckie nazwisko, dla wielu jest dziś po prostu bratem Karolem. Umierał samotnie, przypadkowo zastrzelony na pustyni w Algierii. Do końca ziemskiego życia nie doczekał się upragnionych współbraci i naśladowców. Dopiero po czasie powstały zgromadzenia zakonne, m.in. Mali Bracia Jezusa i Małe Siostry Jezusa, instytut życia konsekrowanego, wspólnoty kapłańskie i świeckie. Ich członkowie w duchowej łączności co dnia odmawiają „Modlitwę zawierzenia”, ułożoną przez małą siostrę Magdalenę na podstawie jednej z jego medytacji.

Wciąż inspiruje

Przykład brata Karola inspiruje do życia w obecności Bożej, trwania na adoracji, by następnie iść z Jezusem w codzienność, jak Maryja po zwiastowaniu zaniosła Go do swej krewnej Elżbiety i jej syna – św. Jana. Pociągająca duchowość spotkania, apostolat przyjaźni, tak bardzo dziś potrzebny.

"Brat Karol dotknął mnie radykalizmem życia według Ewangelii. Będąc proboszczem, chciałem ułożyć swoje życie według przykładu życia św. Jana Marii Vianneya, proboszcza z Ars, ale gdy trafiłem na wydaną w języku polskim książkę pt. "Karol de Foucauld", autorstwa Michela Carrougesa, rozpoczęła się moja przygoda z jej bohaterem. To w jego przykładzie odnalazłem dla siebie nową formę bycia duszpasterzem na wsi" – kilka lat temu opowiadał ks. Helmut Porada, dziś emeryt, a wcześniej – od 1976 r. – przez wiele lat ojciec duchowny w opolskim seminarium. Żyjąc duchowością Nazaretu, zainspirował kolejne pokolenia księży, zaszczepił w Kościele opolskim kapłańską wspólnotę Jezus Caritas, czerpiąc z doświadczenia tego stowarzyszenia w innych krajach, a w seminarium założył karolową grupę dla kleryków. To wszystko w czasach, kiedy o Karolu mało kto tutaj wiedział.

Po wielu latach z inicjatywy Piotra Dobrowolskiego w listopadzie 2014 r. odbyło się w Opolu pierwsze spotkanie świeckich, którzy czerpią z życia i duchowości brata Karola. Dziś ich spotkania odbywają się raz w miesiącu w parafii Chrystusa Króla w Opolu-Metalchemie. Opiekunem duchowym jest ks. Jarosław Staniszewski.

W Kościele opolskim brata Karola można spotkać też w wielu innych miejscach, czasem zupełnie niespodziewanych. Zainspirował Łukasza i Magdalenę Winiarskich do zorganizowania spotkań dla małżeństw w Głuchołazach, wielokrotnie jest przywoływany przez siostry ze strzeleckiej Wspólnoty Błogosławieństw czy wspominany przez członków Drogi Neokatechumenalnej, bo zainspirował założyciela ich ruchu Kiko Argüello do życia wśród ubogich.

Z kontemplacji do działania

– Poznałem Karola de Foucauld w czasach seminaryjnych za sprawą naszego ojca duchownego ks. Helmuta Porady. Szedłem wtedy drogą duchowości karmelitańskiej, a Karola, który czerpał z Karmelu, odebrałem jako człowieka na nasze czasy, w których ludzie odchodzą od Boga, żyją sprawami tylko tego świata. On nie przejmował się tym, ale stwarzał przestrzeń dla Boga pośród ludzi. Adorował Pana Jezusa na pustyni pośród muzułmanów. Nie skupiał się na nawracaniu ich, ale miał w sobie ideę zastępczości. Adorował Pana Jezusa w zastępstwie za nich – wyjaśnia ks. Paweł Felsztyński ze wspólnoty Jezus Caritas, proboszcz parafii św. Piotra i Pawła w Dolnej. Jak podkreśla, obie duchowości – karmelitańska i brata Karola – prowadzą z kontemplacji do działania.

– Idea zastępczości idealnie pasuje do duszpasterstwa parafialnego. Nie pomstuję, że jest mniej osób w kościele, nie przejmuję się tym, że mniej osób przyszło na niedzielne nieszpory, bo ja jestem po to, by w zastępstwie za nich się modlić. Mam w sobie ducha ofiary za parafian – dzieli się ks. Paweł.

– Karol bardzo poważnie traktował Boga w swoim życiu, zachwycał się Nim. Ludzie muszą widzieć, że ksiądz żyje Bogiem, że wiara nie jest dla niego tylko dodatkiem. Przed Mszą św. godzinę, czasem pół godziny adoruję Najświętszy Sakrament. W tym czasie do kościoła przychodzą parafianie. Najpierw się przywitamy, wymienimy kilka zdań, a potem razem adorujemy, ja z przodu, oni w ławkach – opowiada proboszcz z Dolnej. Będąc duszpasterzem w małej wiejskiej parafii, zna wszystkich mieszkańców. Zna ich radości i problemy, do każdego może przyjść na kawę. Żyje jak Karol, który był blisko z ludźmi z oazy, w której zamieszkał.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama