107,6 FM

Generał innej armii

Gdy Stalin pytał ironicznie, ile papież ma dywizji, nie miał pojęcia, jak potężną siłą dysponuje Biskup Rzymu. Nie wiedział, że ma też jednostkę komandosów. 31 lipca 1556 roku poszedł do nieba jej twórca – Ignacy Loyola.

Mulica, a niegłupia
Którejś nocy Inigo ma wizję. Widzi Maryję z Dzieciątkiem. Kiedy nastanie ranek, czuje ogromną odrazę do życia, które dotąd prowadził. Szczególnie do popełnionych „grzesznych uczynków ciała”.

Odbiera zaległy żołd i zaraz go rozdaje. Wsiada na mulicę i jedzie do sanktuarium w Montserrat. Rozmyśla o Bogu, o świętych, o pokucie. Po drodze spotyka Maura. Rozmawiają o Maryi, ale muzułmański rozmówca upiera się, że Matka Boża nie zachowała dziewictwa po urodzeniu Jezusa. Gdy się rozstali, w Inigu budzi się rycerz. „Jak mogłem nie bronić honoru Maryi?” – wyrzuca sobie. Chce dopędzić Maura i zabić go. Ale czuje jakiś opór. Wypuszcza więc cugle mulicy i pozwala jej iść swobodnie. Jeśli na rozwidleniu skręci w lewo, dopędzi bluźniercę i zasztyletuje. Jeśli w prawo, zostawi go w spokoju. Mulica idzie w prawo...

Gdy Inigo dociera do Montserrat, zachowuje się jak giermek, który ma być pasowany na rycerza. Spowiada się z całego życia, po czym spędza noc przed cudowną figurą Maryi. Rano na kracie kaplicy wiesza swój miecz i sztylet, mulicę daruje zakonnikom, a ubraniem zamienia się ze spotkanym żebrakiem.

Odejdź, diable!
Następny rok Loyola spędza w wiosce Manresa. Co niedziela spowiada się i przyjmuje Komunię. W dni powszednie odmawia sobie mięsa i wina. Ubrany w konopny worek, zarośnięty, każdego dnia żebrze o chleb i modli się przez mniej więcej siedem godzin. Troszczy się o chorych i rozmawia o wierze z każdym, kogo spotka. To pragnienie go pożera – chce z ludźmi rozmawiać o Bogu. Wręcz musi.

Po kilku miesiącach miejsce niezmąconej radości raptem zajmuje zwątpienie. „Jak będziesz mógł znosić takie życie przez 70 lat, które masz przeżyć?” – szepce mu coś do ucha. Loyola rozpoznaje sprawcę tych myśli. „Nędzniku, czy możesz mi obiecać choćby jedną godzinę życia?” – rzuca w twarz kusicielowi.
Pokusa rozeznana trafnie, ale ciemność w duszy narasta. Szalone umartwienia nie przynoszą ukojenia. Loyolę nachodzą myśli samobójcze. Powtarza rozpaczliwie: „Panie, nie uczynię tego, co Ciebie obraża”.

Chaos powiększają dziwne zjawiska mistyczne. Urzekające, ale i niepokojące. Pozna w nich dzieło złego ducha, który lubi uchodzić za anioła światłości. Inigo widzi, że diabeł stosuje pewną taktykę i lubi wracać do sprawdzonych metod. Rozeznawanie duchów posłuży mu do stworzenia w przyszłości „Ćwiczeń Duchownych” – podstawy rekolekcji nazwanych później ignacjańskimi. Da się w nich zauważyć, że autor zna rzemiosło wojenne. Pisze, że zły duch jest jak wódz armii, który krąży wokół murów twierdzy, szukając najsłabszego miejsca, a znalazłszy, w to właśnie uderza.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama