Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził swój lud i wyzwolił go… Łk 1,68
Zachariasz, ojciec Jana, został napełniony Duchem Świętym i zaczął prorokować, mówiąc:
«Błogosławiony Pan, Bóg Izraela,
bo lud swój nawiedził i wyzwolił,
i wzbudził dla nas moc zbawczą
w domu swego sługi, Dawida:
Jak zapowiedział od dawna
przez usta swych świętych proroków,
że nas wybawi od naszych nieprzyjaciół
i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą;
Że naszym ojcom okaże miłosierdzie
i wspomni na swe święte przymierze –
na przysięgę, którą złożył
ojcu naszemu, Abrahamowi.
Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani,
służyć Mu będziemy bez trwogi,
w pobożności i sprawiedliwości przed Nim
po wszystkie dni nasze.
A ty, dziecię, zwać się będziesz
prorokiem Najwyższego,
gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi;
Jego ludowi dasz poznać zbawienie
przez odpuszczenie grzechów,
Dzięki serdecznej litości naszego Boga,
z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce,
by oświecić tych,
co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki skierować na drogę pokoju».
Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził swój lud i wyzwolił go… Łk 1,68
Wszystko, do czego się przygotowywaliśmy przez cztery adwentowe tygodnie, sprowadza się do tego, by lepiej dostrzegać Boga, który przychodzi dla naszego zbawienia. To zbawienie dokonuje się w nas przez wyzwolenie od nieprzyjaciół (i tych dosłownych, i tych metaforycznych), uwolnienie z lęku, a zarazem On sam czyni nas sprawiedliwymi, zdolnymi do życia i służenia Mu w pobożności. Te święta nie mają głębszego sensu, jeśli w nas nie ma pragnienia przyjęcia zbawienia, czyli pozwolenia Bogu na to, żeby wyrwał nas z mroku i cienia śmierci.