Jan Karol Steeb, z urodzenia luteranin. Jego rodzice przekazali mu wszystko, co potrzebne do dobrego życia: ojciec wprowadził go w tajniki pracy w handlu, a matka zadbała o religijne wykształcenie.
Jan Karol Steeb, z urodzenia luteranin. Jego rodzice przekazali mu wszystko, co potrzebne do dobrego życia: ojciec wprowadził go w tajniki pracy w handlu, a matka zadbała o religijne wykształcenie. Pozostało mu tylko udać się z rodzinnej Tybingi na praktyki do Werony i rozpocząć przykładne życie pobożnego protestanckiego przedsiębiorcy. Kiedy więc w jednym z listów do domu napisał, że poznał we Włoszech wspaniałych ludzi i przeszedł na katolicyzm, cały gmach rodzicielskich marzeń i oczekiwań runął z hukiem. W jednej chwili Jan Karol Steeb stracił całą swoją rodzinę w Niemczech, która wyrzekła się go i wydziedziczyła. Nasz 19-latek nie załamał się jednak, tylko z pomocą swoich nowych przyjaciół rozpoczął studia teologiczne, przyjął kapłańskie święcenia i – ponieważ był to czas niepokojów w Europie – rozpoczął posługę jako kapelan pośród rannych żołnierzy. Pomagał również ubogiej ludności Werony i okolic. Założył nawet stosowne do tej pracy zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia z Werony i zabezpieczył je materialnie… swoim spadkiem. Czyżby więc po pół wieku rodzina postanowiła nawiązać z nim relacje? Nie. Po prostu wszyscy jego krewni zmarli i cały luterański majątek szanowanej rodziny Steeb zasilił katolickie dzieło pomocy potrzebującym zainicjowane przez dzisiejszego patrona – błogosławionego kapłana Jana Karola Steeba.