On [Lewi] zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim [Jezusem]. Łk 5,27
Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł.
Potem Lewi wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?»
Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników».
On [Lewi] zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim [Jezusem]. Łk 5,27
Scena powołania Lewiego nieco zaskakuje. O powołaniu apostołów – rybaków Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana – wiadomo, że poprzedzone było ich znajomością z Jezusem. W żadnej Ewangelii natomiast nie znajdziemy informacji o wcześniejszym kontakcie Lewiego z Jezusem. Czy zatem zaproszenie celnika do grona uczniów to był impuls? Jezus na pewno wiedział, kim jest ten, którego powołuje, mimo że z nim wcześniej nie rozmawiał. On zna serce każdego człowieka. Nasze serca też zna. I każdego z nas również powołuje do grona swoich uczniów. Od nas zależy, czy kurczowo będziemy trzymać się swojej życiowej stabilizacji, czy zaryzykujemy i „zostawimy wszystko”, aby coraz pełniej stawać się Jego uczniami.