107,6 FM

Jak uczniowie idący do Emaus

...odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go… Łk 24,30-31

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali.

On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało».

Zapytał ich: «Cóż takiego?»

Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».

Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.

Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»

W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Łk 24,13-35

Tak bardzo chcielibyśmy spotkać Jezusa. Zamienić z Nim choć parę słów, zobaczyć na własne oczy któryś z Jego cudów lub przynajmniej po cichu dotknąć się rąbka Jego szaty. Wierzymy wprawdzie w to, co powiedział: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skoczenia świata”. Wiemy też, że tam, gdzie dwóch lub trzech gromadzi się na modlitwie w Jego Imię, On jest prawdziwie obecny. A jednak zdarza się nam tęsknić za czymś więcej, za czymś bardziej namacalnym, intensywnym. Jak dobrze, że Jezus uprzedził to nasze pragnienie, gdy w czasie ostatniej wieczerzy wziął chleb i powiedział: „To jest Ciało moje”, a następnie podniósł kielich z winem, mówiąc: „To jest Krew moja”. Naucz nas, zmartwychwstały Panie, rozpoznawać Twoją realną obecność wśród nas, w swoim Kościele. Ilekroć bowiem zatrzymujemy się na Łamaniu Chleba, na Eucharystii – jak uczniowie w drodze do Emaus – Ty sam wyjaśniasz nam Pisma, Ty sam stajesz się dla nas Pokarmem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..