Wy jesteście świadkami… Łk 24,48
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha.
Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.
Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.
I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».
Prawdziwa mądrość jest w tym, że trzeba z Jezusem iść cierpliwie, trzeba z Nim prowadzić rozmowę. Czasem siąść z Nim do stołu, a czasem przymusić i siebie, i Jego do tego, by „został z nami”. Trzeba połamać z Nim chleb, spotkać się z Nim w Eucharystii i wziąć z niej wszystkie duchowe wartości, jakie nam zostawił. Wówczas otwierają się oczy i widzę punkty styczne Ewangelii ze swoim życiem. Choć czasem mówią, że jej prawdy stały się już nieaktualne i przedawnione. Wymagania Kościoła są nie na czasie, nielogiczne, a czasem i kompromitujące. Cały gmach ewangelicznej konstrukcji życia wali się, a pod jego gruzami zostają pogrzebane ludzkie nadzieje. A sięgały one wieczności. W rzeczywistości Ewangelia jest zawsze nowa, zachowuje nieustanny kontakt z życiem, co więcej, ona to życie warunkuje i wzmacnia, gdyż jej zasadniczą treścią jest przecież Chrystus, który mówi o sobie: „Jam jest życie”, a do nas: „Pokój wam!”.