107,6 FM

Walerian, Tyburcjusz i Maksymus

Dzisiejsi patroni, choć od ich męczeńskiej śmierci mija nam niemal 1800 lat, stawiają przed nami niezwykle aktualne i drażniące pytanie: czy potrafimy jeszcze "zarażać" innych naszą wiarą, ukazując jej piękno?

Rzecz jest o tyle istotna, że wiara, podobnie jak dobro, jest wszechobecna, przechodzi z serca do serca, a biegnąc od istnienia do istnienia, zmienia ludzkość. Taki wniosek płynie przynajmniej z licznych historii świętych męczenników pierwszych wieków chrześcijaństwa, pośród których są i dzisiejsi patroni: Walerian, Tyburcjusz i Maksymus. Wszyscy trzej wspominani są w "Pasji św. Cecylii", bo też świadectwo jej życia zainicjowało ich wewnętrzną przemianę. Precyzyjnie zaś, to Walerian, który był jej mężem, nawrócił się na chrześcijaństwo, gdy św. Cecylia zaprowadziła go potajemnie do św. Urbana I, papieża, by ten go pouczył o wierze i ochrzcił. Przyjęty sakrament tak bardzo odmienił Waleriana, że nie umknęło to uwadze jego brata, Tyburcjusza, który również zapragnął zostać chrześcijaninem. Bracia nie potrafili i nie chcieli ukryć przed ludźmi Dobrej Nowiny, której stali się orędownikami, dlatego stosunkowo szybko trafili pod sąd. Gdy Walerian i Tyburcjusz oczekiwali na wykonanie wyroku śmierci, ich postawa w lochu tak dotknęła strażnika o imieniu Maksymus, że i on zapragnął stać się uczniem Chrystusa. I choć cała trójka zginęła męczeńsko około roku 229 poza murami Rzymu, a ich ciała potajemnie pochowano na cmentarzu przy Via Appia, to świadectwa ich wiary ukryć się nie dało – przetrwało ono wieki i stawia nam dzisiaj pytania o siłę oddziaływania na innych naszej wiary.

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później