Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie… Mt 26,41
Jezus z uczniami przyszedł do posiadłości zwanej Getsemani i rzekł do nich: «Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę». Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną».
I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!»
Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak oto nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe».
Powtórnie odszedł i tak się modlił: «Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!»
To wezwanie Jezusa przypomniał w 2004 r. św. Jan Paweł II w książce „Wstańcie, chodźmy”. Gdy nadeszła godzina Jezusa, wypowiedział On te słowa do tych, którzy z Nim byli w Getsemani – do najbliższych, wybranych i umiłowanych uczniów. Nie tylko On sam ma „pójść” ku wypełnieniu tego, co zamierzył Ojciec, ale i oni wraz z Nim. I nawet jeśli te słowa oznaczają dla nich czas próby, wysiłek i bolesny krzyż, to nie muszą się obawiać, gdyż pamiętają o innych słowach skierowanych właśnie do nich: „Wstańcie, nie lękajcie się!”. A zatem słowa te niosą także radość i pokój. Boża miłość nie nakłada na nas ciężarów, których nie moglibyśmy unieść, ani nie stawia nam wymagań, którym nie moglibyśmy podołać. Jeśli Bóg wzywa, przychodzi z konieczną pomocą. Chodźmy ufni w Chrystusie. On będzie towarzyszył nam w drodze, aż do osiągnięcia właściwego celu.