Bóg posłał swego Syna na świat, aby świat został zbawiony.
Jezus powiedział do Nikodema:
«Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego».
1. Stary Testament nie zna jeszcze prawdy o życiu wewnętrznym Boga. Tym niemniej Izraelici odkrywają prawdę, że ludzkie życie toczy się przed obliczem Boga, który – jeśli tak wolno powiedzieć – żyje swoim życiem, niezależnym od świata i człowieka. Bóstwo nie mieszka w kamieniu, w rzece, w morzu, powietrzu, w żadnym ziemskim żywiole czy władcy, jak wierzyły religie pogańskie. Bóg jest Kimś ponad, a zarazem Kimś, kogo można wzywać, czcić i szukać w Nim najwyższego dobra. Mojżesz odkrywa, że Bóg jest „miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność”. Bóg, istniejąc poza tym światem, wchodzi w historię ludzi, buduje z nimi relację. Mojżesz prosi: „niech pójdzie Pan pośród nas”. Od wieków człowiek woła podobnie w stronę Boga. Choć nasze karki bywają „pierońsko” twarde, czyli nie chcą się zginać. A jednak potrzebujemy przebaczenia, bo gdy nie zginamy naszych karków przed Bogiem, to zło nam je łamie. Upadamy w błoto, leżymy pobici, upokorzeni własną głupotą i pychą. Ale Ty, Panie, przebaczysz nam nasze winy. Bądź z nami, prosimy.
2. To Jezus objawił tajemnicę Boga jako relację Trzech Osób. Najpierw On sam ukazał siebie jako Syna, czyli Kogoś, kto pochodzi od Ojca, ale zarazem jest Kimś innym niż Ojciec. A następnie Jezus zapowiedział Ducha Świętego jako Kogoś, kto pochodzi od Niego i Ojca, ale jest Kimś odrębnym. W ten sposób życie Boga, które ujawniło się już w Starym Testamencie, teraz odsłoniło się o wiele bardziej. Bóg jest miłością Ojca, Syna i Ducha Świętego. Człowiek może wejść w to „krążenie” miłości, może stać się „czwartym do brydża” (proszę wybaczyć ten banalny obraz, ale ufam, że Bóg ma poczucie humoru). Święty Paweł, pozdrawiając Kościół w Koryncie, mieście miłości, używa formuły trynitarnej, czyli wymienia trzy Boże Osoby jako wychodzące na spotkanie z człowiekiem. „Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!”. Apostoł zaczyna od łaski Pana Jezusa, ponieważ to dzięki Niemu poznaliśmy Trójcę. Jezus nie był profesorem teologii. On nie wyłożył nam „teorii” Boga w formie wykładu, ale w „praktyce” pokazał swoim życiem i śmiercią, że jest kochanym Synem Ojca, że miłość Boga Ojca żyje w Nim, a On miłuje Ojca. Ta ich wzajemna miłość to Duch Święty. Ta Miłość wylewa się na nas i pociąga do wnętrza Boga. To jest „święty pocałunek” Bożej Miłości. Każda ludzka miłość ma coś z tej tajemnicy. Nie znaczy to, że każda ludzka miłość jest święta. Bóg jest miłością, ale miłość (ludzka) nie jest Bogiem. Święty Karol Wojtyła w dramacie „Przed sklepem jubilera” dopowiada do tej kwestii takie słowa: „Chodzi o to, że porywa ludzi jako absolut miłość, której brak absolutnych wymiarów. Oni zaś, kierując się złudzeniem, nie usiłują zaczepić tej miłości o Miłość, która ma taki wymiar. Nie podejrzewają nawet tej potrzeby, bo ich zaślepia nie tyle siła uczucia, ślepi są raczej przez brak pokory”. No właśnie, powraca owa nieszczęsna „twardość karku” z pierwszego czytania. Ludzka miłość musi być zaczepiona, mówi przyszły papież, o Miłość wieczną, wtedy ma szansę.
3. Ewangelia przywołuje słynne zdanie: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Bóg dał Syna. Ten Dar Syna jest dla nas ratunkiem. Wierzyć to znaczy przyjąć ten Dar. Jezus przychodzi do nas jako Syn Ojca, ale w relacji do nas jako Oblubieniec, Przyjaciel, Brat. Stał się człowiekiem, aby nas nie przeraził Boży Majestat. Nie musimy padać przed Nim na twarz, ale raczej spojrzeć Mu w oczy. Stanąć w pokorze, ale bez lęku. W nagiej prawdzie naszego człowieczeństwa. Prośba Mojżesza: „niech pójdzie Pan pośród nas” zostaje wypełniona w stopniu, którego zapewne sam Mojżesz nie przewidział. Oto Bóg Bliski, Bóg z nami, który kieruje nasze życie ku Bogu ponad nami, ku Ojcu. Jest jeszcze Duch Święty, który także jest Darem Ojca. On idzie do nas przez Kościół, przez sakramenty, przez słowo Boże. On chce być Bogiem w nas. On sam jest Jednością Ojca i Syna, dlatego jednoczy i nas z Ojcem i Synem. Trójca nie ma być przedmiotem spekulacji, dociekań rozumu, ale raczej doświadczeniem. Każda ludzka przyjaźń, każda miłość, więź, spotkanie, bliskość – to są iskierki z tego Ognia. Powołaniem człowieka nie jest samotność, ale spotkanie, relacja, zjednoczenie, w którym nie tracimy swojej osobowości, ale przeciwnie – zyskujemy pełną tożsamość.