107,6 FM

Zanurzeni


„W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.


Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili.

Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem.

A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.


1 Te słowa są dziś najważniejsze. Nie pada tutaj słowo „Trójca”, ale o Niej jest mowa. Jezus nakazuje Apostołom głosić Ewangelię oraz chrzcić w imię Boga w Trójcy Jedynego. Słowo „chrzcić” znaczy dosłownie „zanurzać”. Misją Kościoła jest zanurzać cały świat w Bogu, w Bożej miłości, aby został oczyszczony ze zła, odnowiony, uświęcony, zbawiony. Każdy z nas osobiście został ochrzczony, czyli zanurzony w Bogu. Moje imię zostało wymienione obok świętych Imion: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Zostałem zaproszony do zasiadania przy wspólnym stole z tą tajemniczą, niezwykłą Trójcą Osób. Żyć chrztem znaczy wciąż odkrywać wielkość tego zaproszenia. Pozwolić, by ON wciąż wodą swojej miłości chrzcił moje życie, obmywał z grzechu, oczyszczał rany, uspokajał niespokojne serce.


2 „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Te słowa towarzyszą znakowi krzyża. Od niego zaczynamy modlitwę, Mszę świętą, nabożeństwo. Czynimy go, mijając kościół, kapliczkę czy krzyż. Robimy go przed jedzeniem, przed lekcją w szkole, pracą, wsiadając do samochodu czy pociągu. Gdy czeka nas coś trudnego lub gdy widzimy jakieś niebezpieczeństwo, to niemal odruchowy gest. Całe nasze życie powinno być przeżywane w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, bo nasze życie ma się stawać modlitwą. Bo powołaniem człowieka jest żyć ku chwale Boga. On po to nam objawił swoje imię, byśmy Go wzywali. Imię służy do zwracania się do kogoś. Bóg nie jest w pierwszym rzędzie przedmiotem spekulacji rozumowej, ale jest Osobą, ku której zwracamy najgłębsze pragnienia, którą wołamy. W Nim szukamy ratunku, ku Niemu kierujemy nasze nadzieje, życie.



3 „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”. Uczeń musi być jednocześnie nauczycielem. To paradoks chrześcijańskiej misji. Jako uczeń mam zdobywać dla naszej szkoły nowych uczniów. „Niektórzy jednak wątpili”. Aby ewangelizować, nie trzeba mieć perfekcyjnej wiary. Głoszenie Ewangelii odbywa się zawsze dzięki mocy Bożej, która działa mimo ludzkiej słabości. „Ja jestem z wami” – mówi Jezus. I dodaje: „Przez wszystkie dni”. Czyli nie ma takiego dnia, żeby On mnie zostawił. Ilekroć idę do innych z zaproszeniem do budowania wspólnoty z Bogiem, On idzie ze mną. Bo to On zaprasza. On jest prawdziwym nauczycielem. Ja jestem tylko, i aż, wysłannikiem, dostarczycielem zaproszenia. 



4 „Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”. Jesteśmy uczniami. Nie wymyślamy prawdy, ale ją odkrywamy. Zadaniem Kościoła jest zachowywać to, co nam Jezus przekazał. W świecie bożkiem jest postęp, modernizacja, nowość, zmiana. Kościół ma „zachowywać”, strzec niezmiennie prawdy, chronić depozyt. Nie musimy wymyślać wszystkiego od nowa. Ta sama Prawda Boża jest aktualna w każdym czasie. Żyją nią kolejne pokoleniach uczniów, wyrażają w swoich kulturach, językach. Kto żyje w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, ten żyje nowością Boga. Jest najbardziej na czasie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..