107,6 FM

Ojciec Pio 
i Cleonice

Prowadzili mistyczne wręcz dialogi. 
Cleonice Spisała każdą niemal myśl i każdy ruch świętego. Kochała go bezgranicznie. Światło dzienne ujrzał tajemny dziennik najważniejszej z córek duchowych kapucyna. Wyłania się z niego człowiek czuły, o. Pio, jakiego nie znaliśmy.


Tak jak św. Franciszek z Asyżu miał Klarę, a św. Franciszek Salezy Joannę de Chantal, tak i przy św. Ojcu Pio stała kobieta. Sensacja? Poniekąd tak. Cleonice Morcaldi była jego największą ulubienicą. Piękna, czarne oczy i lśniące, podkręcane, hebanowe włosy. Cudownie się śmiała. Cleonice była kwintesencją kobiecości. Jak twierdzi jej siostrzenica, kto spojrzy na fotografie jej ciotki z o. Pio, widać ją jako „postać o mocnym temperamencie, ale czystą jak gołębicę, ze wzrokiem zawsze skierowanym ku górze”. Ojciec Pio uważał ją za swoją „pierworodną” córkę duchową. Mówił, że jest jego odbiciem i że wybrał ją, by go zrozumiała. Cleonice kochała go bez granic. Nie podjęła bez konsultacji z zakonnikiem żadnej decyzji w życiu. Kiedy nie mogła widzieć się z nim osobiście, wysyłała do niego swojego Anioła Stróża z prośbą o pomoc i światło. Zresztą tak jej radził sam o. Pio.

Czemu o. Pio wybrał właśnie Cleonice? Kim była i jak wyglądała ich relacja? Czemu to właśnie z nią i tylko z nią prowadził śmiałe, otwarte i z pogranicza mistyki wręcz dialogi? Żeby to zrozumieć, trzeba cofnąć się do wczesnych lat życia Francesca Forgione, dwóch ważnych i prawie nieznanych epizodów.

Pustka

Rok 1902. Francesco, przyszły o. Pio, ma 15 lat. Powłóczy z tobołkiem polną drogą w kierunku maleńkiej stacji kolejowej w Pietrelcinie. Na peron wjeżdża lokomotywa. Chłopak spogląda na twarz matki, mocno ją ściska i znika w wagonie. Ukradkiem wyciera łzy. Ma pojechać do Benewentu, chce zostać zakonnikiem. Ale kiedy pociąg rusza, serce nastolatka przeszywa autentyczny ból. „Pożegnanie, ten moment, w którym zniknął w wagonie, było bolesne – i dla matki, i dla Ojca Pio” – notuje o. Gherardo Leone we wstępie do dziennika Cleonice, wydanego pod tytułem „Moje życie w bliskości Ojca Pio”. Ojciec Gherardo dodaje, że wyjazd do klasztoru wcale nie łączył się u przyszłego stygmatyka z radością oraz że ból rozstania z rodziną, przyjaciółmi, z domem „będzie mu towarzyszyć przez całe życie”.

Rok 1929. San Giovanni Rotondo. Matka o. Pio mieszka od jakiegoś czasu w domu Mary Pyle, tu, gdzie jej syn. Zapada na ciężkie zapalenie płuc. Powoli umiera. Chory jest także sam o. Pio. Odejście matki przeżywa jako dramat. I kiedy Maria Giuseppina przechodzi na drugą stronę życia, Pio jest półprzytomny.  „Mamo, mamusiu” – woła. Po jej odejściu przez ponad miesiąc nie jest w stanie ruszyć się z łóżka, choruje na serce.

Oba wydarzenia wyciskają piętno na świętym człowieku. Ma 42 lata. Jest już znany jako mistyk. Ale „nie był mistykiem obojętnym na wszystko. Nie potrafił aż tak perfekcyjnie zapanować nad tym, co odczuwał” – ocenia o. Gherardo. Mówi się o oschłości Pio, o surowości, z jaką potrafił wyrzucać penitentów z konfesjonału, o porywczości. Rzadko jednak, że „był czuły i słodki w stosunku do stworzeń, bo był taki wobec Boga – dodaje o. Leone. – A pośród tych stworzeń wybierał te, które miały podobną naturę, doświadczały tych samych uczuć”. I takim stworzeniem była Cleonice Morcaldi. Nie ma wątpliwości, że ona też wypełniła pustkę i złagodziła ból Pio po utracie matki.

Po raz pierwszy spotkali się, gdy Cleonice miała 12 lat. Od tego dnia zapisywała każdą niemal myśl stygmatyka. Kopiowała je i przekazywała kapłanom, dzieciom duchowym o. Pio. To była jej misja: upowszechnić naukę Jezusa poprzez słowa o. Pio. „Czasami Ojciec Pio doświadczał nagłego natchnienia i posyłał kogoś z nas, by poszedł przekazać coś Cleonice” – pisze o. Gherardo Leone. Współbrat świętego kapucyna z San Giovanni Rotondo znał też doskonale Cleonice. Pisze: „Wielu widziało w o. Pio drugiego Chrystusa. Tak patrzyła na niego Cleonice. Wyjaśnia to jej uczucia i oddanie się Ojcu Pio, bez zastrzeżeń – tak jak Maria i Marta z Betanii oddały się Jezusowi”.

Cleonice rodzi się w dniu, w którym Pio składa pierwsze śluby zakonne, 22 stycznia 1904 roku. Kiedy ma 11 lat, traci ukochanego tatę. Chwilę później poznaje o. Pio i w nim lokuje także uczucia córki, choć duchowej.
 

Czułość i protekcja

„Zanim poznałam Ojca Pio, wyśniłam go. Powiedział: ze mną poznasz franciszkańską poezję. (…) Zostaw ten świat, bądź posłuszna, a będziesz szczęśliwa przez wieczność” – pisze Cleonice. Surowo ocenia siebie. „Życie moje było tak nędzne i biedne, że nie zasługuje na pamięć”. Ma ósemkę rodzeństwa. Czwórka z jej braci umiera w dzieciństwie. Bez przerwy nękają ją choroby. Jej stryj jest księdzem. Modlą się razem codziennie do Matki Bożej Bolesnej przed ogromnym krucyfiksem w pokoju. „Kiedy wuj wychodził, by odmawiać brewiarz, zdejmowałam krzyż ze ściany, udając, że chcę go odkurzyć. Sprawiało mi przyjemność całowanie go z wielką miłością” – notuje. Jest dzieckiem bogobojnym, posłusznym, pokornym. „Któregoś dnia moja przyjaciółka przyniosła mi książkę, którą pożyczyły jej klaryski tylko na trzy dni.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama