107,6 FM

Na tle imigrantów jestem obrzydliwie bogaty

Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego.


Szkolna wycieczka. Dziewczyna wyraźnie spowalnia resztę. Nic dziwnego. Plecak ma podejrzanie wielki. Co tam nosi? Sprawa wyjaśnia się na noclegu, gdy wyciąga z plecaka... poduszkę. Po co jej poduszka? Bez niej niby nie potrafi zasnąć. Wiele to może i nie waży, ale podczas wędrówki każdy kilogram takich „niezbędnych” rzeczy ciąży... Sytuacja ta przypomina mi się, gdy słucham dzisiejszej Ewangelii. „Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego” – mówi Jezus. Ale wejdzie? Nie ufając zbytnio tłumaczeniu, zaglądam do innych przekładów. Wszędzie z grubsza tak samo. Z kłopotami, ale jednak wejdzie. Uf... Bogactwo nie uniemożliwia zbawienia. Co za ulga. Wszak na tle przybywających do Europy imigrantów jestem obrzydliwie bogaty! Mam mieszkanie, samochód i konto w banku. Ale zaraz potem przychodzi refleksja: a jeśli bogactwo jednak utrudnia wejście do królestwa... W czasie swojej ziemskiej wędrówki do domu Ojca nosimy ten balast bogactwa w naszych torbach, torebkach, walizkach i plecakach. Bo wydaje się nam, że bez niego ani rusz. A może jednak nie warto się tak męczyć?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Maluczki
    18.08.2015 09:20
    Ta trudność w wejściu bogatego do Królestwa Niebieskiego polega na tym, że bogatemu bardzo trudno wyrzec się bogactwa, tak jak to słyszeliśmy wczoraj. Ta trudność jest zobrazowana wejściem wielbłąda przez ucho igielne, czyli ciasne przejście, przez które może przejść jedynie człowiek, bez większego bagażu. Jeżeli przed tym przejściem bogaty nie zrzuci garbu bogactwa, czyli wszystkiego, co nakradł, to nie przejdzie.
    A więc bez wypełnienia sprawiedliwości tu na ziemi, albo w czyśćcu, do Królestwa Niebieskiego wejść się nie da.
  • Maluczki
    18.08.2015 09:23
    Poza tym, to nie Pan jest "obrzydliwie bogaty", tylko oni są bardzo biedni, bo zostali okradzeni ze wszystkiego.
    doceń 2
  • Gabriela Maria
    18.08.2015 19:24

    „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom …”
    „Opuścić” to jednak nie to samo, co „nie męczyć się”. Jezus trudził się całe życie. Przez trzy lata publicznej działalności nie miał miejsca, gdzie „by skłonił głowę”. Był w drodze do Jeruzalem, bo „na to wyszedł”. Nawet przybity do krzyża męczył się, zanim skonał. Dopiero wtedy odpoczął …
    Codzienny trud to również nasza droga. Droga tych, którzy idą za Jezusem - z Nim, w Nim i do Niego. Wybierajmy jednak mądrze, aby odrzuconym przez nas, zbędnym balastem nie okazał się być … On sam.

    doceń 1
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamów newsletter