107,6 FM

Pociąg do pociągu

Kto pragnie dóbr, ten wygrywa z tym, kto boi się je stracić.

W ostatnim czasie świat żywo zainteresował się dwoma pociągami. Tyle że jeden jest powszechnie pożądany, a drugi wręcz przeciwnie. Ten pierwszy jest (o ile w ogóle jest) pełen skarbów, a drugi pełen… no, też skarbów. Wiadomo przecież, że każdy człowiek to skarb. Kłopot jest taki, że te drugie skarby są bardzo łase na te pierwsze. I – nie czarujmy się – głównie dlatego masy ludzi prą przez granice. Niewielu tam, jak się zdaje, tych, co uchodzą przed prześladowaniem.

Wygląda na to, że prawdziwa migracja dopiero się zaczyna, bo masy ludzi z zewnątrz już się zorientowały, że możliwe jest dobranie się do skarbów zgromadzonych przez białych bogaczy z Zachodu. Europejczycy zaczynają się niepokoić, bo przybysze niekoniecznie wyglądają jak baranki, co uszły przed rzezią. To nie zawsze ocaleńcy, wdzięczni, że żyją, częściej to rośli faceci w wieku poborowym, wyglądający jakby przychodzili po to, co się im należy.

Ale przecież czy mogło być inaczej? Jeśli dzisiejsi Europejczycy powtarzają błędy starożytnych Rzymian, to i upadek ich cesarstwa też przerobią. Dawne imperium, z którym nie mogło się równać żadne państwo, w końcu zapadło się pod własnym ciężarem. Rozleniwione i obrośnięte sadłem społeczeństwo nie mogło powstrzymać dzikich sąsiadów. Barbarzyńcy rwali się do bogactw Rzymu, a gdy wielu ludzi mocno czegoś chce, nie zdołają ich powstrzymać ci, którzy nie wiedzą, czego chcą. Więc pękły granice i wspaniała, wielowiekowa cywilizacja legła w gruzach.

Teraz też tak musi się stać, jeśli Europejczycy dalej będą brnęli w nihilizm. Jeśli jedynym, czym imponuje światu Europa, jest zamożność, to ten złoty sen niedługo się skończy. Bo to jest sen człowieka, który już niczego nie chce, poza zachowaniem tego, co zebrał. Nie ma w nim żaru, żadnej idei. Ten człowiek skulił się, chroniąc worek z kasą. Nie tworzy i nie walczy, nie idzie do przodu, lecz tylko odcina kupony od zebranego dobra.

Europa staje się społeczeństwem rentierów. To ludzie znudzeni, skupieni na wynajdywaniu coraz nowych „praw”. Jest już prawo do pozbycia się potomstwa, do posiadania potomstwa, do eutanazji, do bycia mężczyzną, bycia kobietą, bycia transem, biseksualistą, aseksualistą, do poślubiania się w dowolnych konfiguracjach i do rozwiązywania dowolnych związków. I tak dalej. A do tego dochodzi przekonanie o własnej dobroci, tolerancji, opiekuńczości. I choć Europa morduje na potęgę swoje nienarodzone dzieci – i coraz częściej starców – to jednocześnie szczyci się, że u nas nie ma kary śmierci, że mamy podjazdy dla niepełnosprawnych i zasiłki dla bezrobotnych.

Przypomina to samozadowolenie człowieka z Jezusowej przypowieści, który zgromadził wielkie zapasy i chciał się nimi rozkoszować, gdy usłyszał: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” (Łk 12,20).

Europa umiera, bo wyrzekła się płodności – i fizycznej, i duchowej. A gdy bezdzietny bogacz umiera, zbiega się mnóstwo „spadkobierców”. Oby się ten bogacz przynajmniej na łożu śmierci pojednał z Bogiem.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama