107,6 FM

Obowiązek naprawiania świata

Krzysztof Kłopotowski napisał książkę o geniuszu Żydów – na polski rozum. Jedni uznali, że jest oszalałym filosemitą, inni, że nawiedzonym antysemitą.

Pierwsi twierdzą, że autor ma kompleks niższości i chce oddać Polskę Izraelitom. No bo skoro całkiem serio proponuje ściągnąć do kraju 500 tys. Żydów, potomków naszych obywateli, by sprawili cud gospodarczy nad Wisłą…? Drudzy przykleili mu łatkę dyżurnego specjalisty od teorii spiskowych, z którymi od zawsze kojarzy się odsłanianie mechanizmów pokazujących, jak to Żydzi rządzą światem. Bo takie mechanizmy autora ciekawią w równym stopniu jak tajemnica żydowskiego geniuszu.

Ale ten typ już tak ma. Krzysztof Kłopotowski jest dziś jednym z najbardziej niepoprawnych politycznie publicystów, którego – choć pisuje w tytułach prawicowych – trudno zakwalifikować jako „prawicowca”, a już na pewno nie „nacjonalistę”. Jest raczej liberałem i kosmopolitą. Obywatelem świata (mieszka w Nowym Jorku), ale bardzo przejętym polskim losem. I z tej perspektywy patrzy na Żydów.

Bądź zuchwały!
Stanowią 2 promile ludności, a zdobyli 23 Nagrody Nobla. W USA jest ich 2 proc., a decydują o kierunku, w jakim zmierza supermocarstwo. Rządzą w światowych finansach i w kinie, rozdają karty w mediach. Zarówno tradycyjnych („New York Times”), jak i nowych. Facebook – to Zuckerberg, Google – to Page i Brin. Izrael przeznacza dziś ponad 4 proc. PKB na badania i rozwój, ma najbardziej kreatywną gospodarkę na świecie. Trudno się dziwić, że Kłopotowski jest pod wrażeniem i analizując żydowski fenomen, pisze, poradnik „jak zostać mądrym i bogatym”.

Czego powinniśmy się od Żydów uczyć? Że trzeba się uczyć! Stawiać na rodzinę i wychowanie. Trenować dzieci w trudnej umiejętności inwestowania w siebie, odrzucenia pokusy życia na kredyt. Żydzi kierują się mądrą zasadą: bądź wybiórczo rozrzutny, ale roztropnie oszczędny (Kłopotowski dowodzi, że przy swym skąpstwie są zarazem mistrzami dobroczynności). Od dziecka też zachęcają: bądź zuchwały (znana żydowska hucpa). W żadnej kulturze dzieci nie są też tak silnie stymulowane intelektualnie przez rodziców.

Tylko czy jest jeszcze w XXI wieku coś, co dziś – oprócz genów – łączy żydowską diasporę rozsianą po całym świecie, lojalnych obywateli zachodnich demokracji? Bo na pewno nie jest to już tradycyjny judaizm. Kłopotowski stawia tezę, że to coś istnieje, a Żydzi określają je jako tikkum olam, czyli obowiązek naprawiania świata. Dość szczególnie rozumiany.

Wojna o multikulti

Kevin MacDonald, profesor psychologii na Uniwersytecie Kalifornijskim, twierdzi, że Żydzi jako grupa wciąż hołdują strategii polegającej na obronie własnej etniczności przy jednoczesnym osłabianiu etniczności innych grup. Jak to działa – pokazuje na przykładzie „New York Timesa”.

Dla gazety, która na świecie uchodzi za wzorzec dziennikarstwa (sto Nagród Pulitzera), marka stanowi jedynie narzędzie tikkum olam. Swoje ogromne wpływy szefowie korporacji wykorzystują, by uzdrawiać świat skażony amerykańskim patriotyzmem i oczyszczać go z chrześcijańskich wpływów. W ciągu minionych 20 lat Artur Sulzberger Jr., przedstawiciel pokolenia ’68, rzucił swoją gazetę na pierwszą linię frontu walki o świat multikulti, o promowanie mniejszości etnicznych, rasowych i seksualnych. Poglądy NYT zawsze były liberalne, ale dawniej ujawniano je tylko w redakcyjnych komentarzach. Dziś pismo już nie tylko opisuje i komentuje, ale chce zmieniać świat. Jak wtedy, gdy wbrew opinii 75 proc. obywateli USA dziennik forsował projekt budowy ośrodka islamskiego w pobliżu Ground Zero, choć na sąsiednią ulicę spadali ludzie skaczący z płonących wież WTC.

Redakcja ukrywa wszystko, co mogłoby wzbudzać nieufność do mniejszości. Walka gazety o prawa homoseksualistów przypomina niegdysiejsze boje o równouprawnienie czarnych mieszkańców USA.
 

Siedem celów głównych

Kłopotowski przytacza siedem celów, jakie, zdaniem Kevina MacDonalda, nowożytny judaizm stawia sobie wobec kultury chrześcijańskiej w USA. Po pierwsze – wpoić poczucie winy za antysemityzm i Holocaust. Po drugie – ośmieszać i zwalczać Kościół katolicki (jako odpowiedzialny za antysemityzm i wykluczenie Żydów). Po trzecie – oczyścić przestrzeń publiczną z symboliki chrześcijańskiej. Po czwarte – podważać spoistość wspólnoty chrześcijańskiej przez szerzenie indywidualizmu i relatywizację wartości (bo tylko w takim społeczeństwie mniejszość czuje się bezpieczna). Po piąte – propagować wielokulturowość i wspierać imigrację. Po szóste – kwestionować dumę narodową kraju gospodarza. Po siódme – propagować swobodę obyczajową, zwłaszcza seksualną.

Ten program, konsekwentne realizowany przez NYT… wydaje się dziwnie znajomy. Autorowi także – przypomina linię programową „Gazety Wyborczej”. NYT wychowuje Amerykę w duchu laickim, choć 95 proc. obywateli USA deklaruje wiarę w Boga. GW także niestrudzenie walczy o „naprawianie” katolickiej Polski. NYT gorliwie wspiera antychrześcijańskie prowokacje w sztuce, GW robi to samo. Itd., itd... Gdy burmistrz Rudolph Giuliani zaprotestował przeciw wystawieniu w Brooklyn Museum of Art obrazu Maryi namalowanego łajnem słonia, dziennik zaatakował go z furią. Podobnie wyglądają w naszej rodzimej GW kampanie na rzecz prawa do bluźnierstwa w sztuce – np. w wydaniu Doroty Nieznalskiej.
 

Ta sama logika

Kłopotowski zastrzega, że realizowanie przez GW strategii opisanej przez MacDonalda to tylko pewna publicystyczna teza, ale na tyle ciekawa, że środowiska akademickie powinny ją wziąć pod lupę i zweryfikować. Tak jak w USA prześwietlono przypadek NYT. Natomiast jeśli chodzi o Adama Michnika, autor ma jeszcze inny pomysł – kreśli szkic scenariusza filmu „Obywatel M.” – o potomku żydokomuny, najpierw obalającym komunę, a potem stającym się jej obrońcą. O marksiście wprowadzającym kapitalizm, o inteligencie ateiście przechodzącym do historii dzięki katolickim robotnikom.

Książka „Geniusz Żydów na polski rozum” pełna jest podobnie szalonych pomysłów i niepoprawnych politycznie tez. Ich autorowi można zarzucić wiele, ale nie lęk przed „obcym” czy szerzenie nienawiści. To raczej fascynacja, ale chłodna, analityczna, połączona z odwagą stawiania niewygodnych pytań. Jak choćby w głośnej sprawie domagania się od Polski 65 mld dolarów odszkodowania za mienie ofiar Holocaustu zmarłych tu bezpotomnie. Kłopotowski zwraca uwagę, jakie konsekwencje ma przyjęcie założenia, że ci nasi obywatele pochodzenia żydowskiego nie należeli do polskiej wspólnoty państwowej, skoro teraz o ich majątek upomina się inna wspólnota narodowa. I wykazuje, że taka sama logika stała za.... antysemickimi czystkami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama