107,6 FM

Nie proś o miłość


Obok mojego łóżka stał starszy pan z brodą. Patrzył na mnie i kiwał głową. Pomyślałam sobie, że po alkoholu i po narkotykach mam jakieś zwidy. Zapaliłam lampkę.

Mój pies cały czas szczekał, ten starzec stał, patrzył na mnie i kiwał głową. Nic nie mówił, ale słyszałam jego myśli: „Ania, co ty robisz?!”. Potem się rozpłynął – mówi w kościele ojców oblatów w Katowicach-Koszutce Anna Golędzinowska. To Polka, która jako modelka zdobyła sławę we włoskim Mediolanie. Potem napisała dwie książki „Ocalona z piekła” oraz „Z ciemności do światła”. Już po nawróceniu, otrzymując od kogoś książkę z wizerunkiem o. Pio, rozpoznała w nim swojego dawnego gościa…


Śmierć


Miała wszystko: pieniądze, sławę, superciuchy, pracę z gwiazdami show-biznesu, takimi jak Naomi Campbell, Leonardo DiCaprio, Tina Turner czy Paris Hilton. Brakowało jej jedynie miłości. „Dam ci wszystko, tylko nie proś mnie o miłość” – usłyszała od jednego ze swoich chłopaków. To ją zabiło. Prawdziwej miłości nie zaznała także w rodzinnym domu w Warszawie. Jej ojciec „miał dobre serce, ale był alkoholikiem”. Pewnej zimy w drodze do sklepu zmarł, przewróciwszy się na przymarzniętych schodach.

Ania miała wtedy 10 lat. – Leżał pod sklepem przez dwa dni, nikt mu nie pomógł, ludzie obojętnie przechodzili, bo myśleli, że to kolejny pijak, jakich wielu – wspomina po latach jego córka. 
Mama po śmierci ojca zaczęła sprowadzać do domu swoich kolegów. Jeden z nich zgwałcił Anię i jej siostrę. Przyszła modelka pogrążała się w nienawiści. Jako 13-latka postanowiła odebrać sobie życie. Odratowali ją w szpitalu. Mając 16 lat, dostała propozycję pracy we Włoszech jako modelka. Nie zastanawiała się długo. Nie znając języka, ruszyła w świat. Na miejscu, zamiast w świecie mody, miała pracować jako prostytutka. Udało jej się stamtąd uciec dzięki, jak dziś tłumaczy, swojemu „aniołowi stróżowi”. To chłopak, którego nigdy później już nie spotkała. Zamieszkała w Mediolanie, gdzie w końcu mogły spełnić się jej marzenia. Rozpoczęła pracę jako modelka. 
Po nocnych „odwiedzinach” ojca Pio coś zaczęło zmieniać się w jej sercu. – Pewnego razu, po śmierci Jana Pawła II, w domu mojego narzeczonego było pełno kolegów. Wciągali kokainę na książce, która opowiadała o życiu naszego papieża. Na okładce było jego zdjęcie. Rozsypali tam narkotyki i z twarzy Jana Pawła II wciągali sobie te prochy – opowiada. Ten widok bardzo ją zabolał. Patrzyła na nich i widziała „śmiejące się małpy”. „Kurczę, ja też tak wyglądam?” – zastanowiła się.


Wybaczam wam


Sześć lat temu włoski wydawca usłyszał o jej historii i postanowił wydać o niej książkę. Była już gotowa, ale przed pójściem do druku postawił Ani warunek – musi pojechać do Medjugorie. Zgodziła się, bo chciała, żeby ta książka się ukazała. 
Rozpoczął się nowy rozdział w życiu Anny Golędzinowskiej. Nawrócenie przyszło niespodziewanie na szczycie góry Kriżevac, gdzie objawić miała się Matka Boża.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama