107,6 FM

Idzie polski szariat

Nie warto poważnie traktować głupot, ale warto wiedzieć, że to głupoty.

Niełatwo zrozumieć kobietę płci żeńskiej (dziś trzeba to precyzować), ale gdy ona jest feministką, to już zupełnie się nie da. Weźmy ostatni zjazd Kongresu Kobiet 13 maja w Warszawie. Otóż panie na ten swój feministyczny zjazd zaprosiły Mateusza Kijowskiego. Tak, tego pana, który znalazł czas na organizowanie pikiet, marszów, wieców i spotkań, na jeżdżenie po całym świecie i lamentowanie nad złą polską władzą, ale nie miał czasu, żeby uczciwą pracą zarobić na spłacenie potężnych alimentów. I nie dość, że go zaprosiły, to jeszcze gorąco go oklaskiwały.

No to już chyba koniec świata blisko. Toż przecież najwyższym ideałem feministki jest walka do upadłego o wyzwolenie kobiet, niezależnie od tego, czy kobiety uważają się za zniewolone, czy nie. Głównym wrogiem w tej walce jest, oczywiście, odwieczny ciemiężyciel kobiet – facet. Zwłaszcza taki (i tu akurat nie bez racji), co nie płaci alimentów. A tu nagle – masz: Kijowski bohater, przyjaciel nasz i autorytet.

Cóż, może kłania się tu stara prawda, że nic tak nie łączy jak wspólny wróg. A wróg nadciąga jak noc, czarna noc z dziobem kaczora.

Zupełnie jednak nie da się pojąć, o co chodziło „kongreswomankom”, gdy założyły na głowy papierowe torby, mające zapewne nawiązywać do burek noszonych przez muzułmanki. Zrobiły to z inspiracji Manueli Gretkowskiej.

– W Polsce małymi krokami wprowadza się prawny szariat, mentalny już jest – obwieściła pani Manuela i wezwała zebrane, żeby nałożyły rzeczone torby i wyrwały w nich „taki pasek na oczy”. – Pokażmy, że w Polsce nie mamy twarzy, nie mamy praw, że chce nam się zabrać osobowość prawną – ciągnęła.

I bądź tu mądry: Feministki boją się szariatu nie ze strony napływających do Europy muzułmanów (nawet gwałty w Kolonii nie wywołały ich obaw), lecz ze strony katolickich Polaków, którzy nie palą się do multi-kulti.

Ktoś powie, że nie warto poświęcać zainteresowania bzdurnym zjazdom niszowej organizacji, nawet jeśli udział w niej wzięły (a wzięły) takie postacie jak Hanna Gronkiewicz-Waltz czy Małgorzata Kidawa-Błońska.

Owszem, Kongres Kobiet grupuje nieliczne, zakompleksione panie, ale to z nimi przedstawiciele poprzedniej władzy konsultowali takie rzeczy jak ratyfikacja genderowej „konwencji antyprzemocowej”. To opinią tych pań tamta władza podpierała się w swoim aborcyjnym uporze, w kursie na seks-demoralizację dzieci w szkołach i na promocję homozwiązków.

Nie chodzi o to, że feministki „to złe kobiety są”. Nie. To często panie z gorącymi sercami, ale z paskudną nawigacją. Trzeba na nie uważać, bo jeden jadący źle zagraża wielu jadącym prawidłowo.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama