107,6 FM

My, szczęściarze

Dobry kraj to taki, z którego lepiej widać niebo niż kanapę.

W niedzielny wieczór byłem jednym z nielicznych, którzy jechali do Krakowa. Bo świat jechał w przeciwnym kierunku. Na całej trasie z Katowic do Krakowa mijały mnie stada autokarów pełnych pielgrzymów, a w oczach robiło się niebiesko od świateł pojazdów policji i innych formacji, wracających
ze służby na Światowych Dniach Młodzieży. Słuchałem komentarzy przeplatanych muzyką w radiu publicznym. Mówili tam ludzie, dla których Chrystus jest oczywistością, a nawet prowadzący nie kryli się za formułami typu „zdaniem ludzi wierzących”. Między tym nadawali piosenki o Panu Bogu.

Wtedy przyszła mi na myśl piosenka sprzed lat: „Ty to masz szczęście, że w tym momencie żyć ci przyszło w kraju nad Wisłą”. No naprawdę, mam szczęście. Dobrze jest żyć w Polsce. To nie jest bez znaczenia, że tu przy drogach stoją krzyże, kaplice i figury świętych, i że mają wartość nie tylko zabytkową ani też nie są jedynie „elementem lokalnej kultury”. To nie jest obojętne, że tu w każdej niemal miejscowości stoi kościół i że w każdym z nich mieszka – w fizycznej postaci – sam Jezus. I że nie jest tam samotny.

A jakie to ma znaczenie? A choćby takie, że znaki Bożej obecności, których ludzie nie lekceważą, są źródłem błogosławieństwa. Święta Faustyna, jadąc pociągiem, widziała przy każdym z mijanych kościołów anioła. Gdzie są aniołowie Boży, tam dobrze się żyje człowiekowi. I zupełnie nie zależy to od jego sytuacji materialnej. A przede wszystkim nie może pozostać bez skutku fakt, że u nas dziennie w tysiącach miejsc odbywa się ofiara Chrystusa.

Młodzi z zagranicy, którzy przybyli
na Światowe Dni Młodzieży, spoglądali
ze zdziwieniem na tablice przy kościołach, informujące o godzinach Mszy św. – Osiem Mszy w jedną niedzielę?! Czy to z okazji ŚDM tak macie?

No nie – u nas nie jest wstydem i obciachem iść na Mszę. A gdzie jest inaczej? Znacząca była w tym kontekście wypowiedź abp. Georges’a Pontier. Przewodniczący Episkopatu Francji powiedział na ŚDM, że „w Krakowie młodzi Francuzi mogą swobodnie i z radością wyrażać swoją wiarę, bez obaw, że zostaną potraktowani jak psychicznie chorzy czy zagrożenie
dla otoczenia”.

To paradoks, że kraje trąbiące o demokracji i tolerancji, przestają tolerować ludzi wiary
 – i stają się miejscem, w którym może żyje się wygodnie, ale nie bardzo wiadomo po co.

ŚDM w Polsce były więc dla wielu mocnym komunikatem, że można inaczej. Zastraszeni katolicy z Zachodu zobaczyli, że Kościół to nie jest ta sypiąca się budowla u nich w mieście, tylko życie w duchu i prawdzie – z rozmachem i radością. To ich może przemienić, a za tym pójdą czyny.

Mówcie co chcecie – Polska to dobre miejsce.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama