Igrzyska ruszyły w rytmie bossa novy

dodane 06.08.2016 08:09

PAP |

Pełniący obowiązki prezydenta Brazylii Michel Temer oficjalnie otworzył igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro, a znicz na stadionie Maracana, gdzie odbyła się uroczysta inauguracja, zapalił były maratończyk Vanderlei de Lima. W sobotę pierwsze konkurencje medalowe.

Igrzyska ruszyły w rytmie bossa novy   SERGEI ILNITSKY /PAP/EPA

Wcześniej na legendarny stadionie przeszła przy rytmach samby defilada zawodników z 207 ekip. To rekordowa liczba krajów uczestniczących w największej sportowej imprezie świata.

Słowom Temera, ogłaszającego rozpoczęcie igrzysk, towarzyszyły gwizdy. W Brazylii panuje niezadowolenie społeczne wywołane kryzysem gospodarczym i rozczarowaniem klasą rządzącą. Od 11 maja Temer pełni tymczasowo obowiązki prezydenta Brazylii, zastępując zawieszoną Dilmę Rousseff.

Kilkanaście minut później znicz zapalił były maratończyk de Lima, brązowy medalista olimpijski z Aten, pozbawiony wówczas szans na złoto przez atak demonstranta. Nie sprawdziły się zatem spekulacje mediów, że pod nieobecność chorego "króla futbolu" Pelego zaszczytu zapalenia znicza dostąpi Gustavo Kuerten. Słynny tenisista, trzykrotny triumfator French Open, był jednym z ostatnich uczestników sztafety z ogniem olimpijskim. Pochodnię przekazał już na Maracanie koszykarce Hortencii Marcari, a ta - de Limie.

Trwającą cztery godziny uroczystość wypełniła głównie defilada sportowców. Chorążym polskiej reprezentacji był piłkarz ręczny Karol Bielecki. W około 120-osobowej grupie biało-czerwonych można było dostrzec siatkarzy, piłkarzy ręcznych, szablistki, wioślarzy oraz ich trenerów. Polacy prezentowali się efektownie. Mężczyźni - ubrani w czerwone spodnie, niebieskie marynarki z orłem na piersi oraz biały podkoszulek, a panie - w kolorowych, zwiewnych, długich spódnicach i w białych bluzkach.

Przemarsz tradycyjnie rozpoczęli reprezentanci Grecji, gdzie w starożytności narodziły się igrzyska, a w 1896 roku zorganizowano pierwsze w epoce nowożytnej. Zakończyli go gospodarze - Brazylijczycy. Tuż przed nimi entuzjastycznie witano dziesięcioosobową ekipę uchodźców z ogarniętych wojną krajów Bliskiego Wschodu. Gorąco oklaskiwane były i inne reprezentacje, choć pewną rezerwę widzów dało się wyczuć, gdy maszerowali Rosjanie. Z igrzysk wykluczono z powodu wielkiego skandalu dopingowego znaczną część "Sbornej", w tym wszystkich lekkoatletów.

Zanim murawę Maracany wypełnili uczestniczący w defiladzie sportowcy, publiczność obejrzała 50-minutowy spektakl przedstawiający burzliwą historię Brazylii, począwszy od czasów przed portugalską kolonizacją, poprzez okres trwającego blisko 400 lat niewolnictwa, po współczesność. Widowisku towarzyszyły znane motywy muzyczne Kraju Kawy, na czele z bossa novą "A Garota de Ipanema" Toma Jobima, którą wykonał wnuk nieżyjącego już kompozytora - Daniel. W rytm tej melodii wkroczyła na murawę topmodelka Gisele Buendchen. Hymn Brazylii w sposób subtelny, przy akompaniamencie gitary, zaśpiewał jeden z najsłynniejszych brazylijskich muzyków - Paulinho da Viola.

Spektakl, wyreżyserowany przez Fernando Meirellesa, był stosunkowo skromny w porównaniu z ceremoniami inaugurującymi poprzednie igrzyska. Na jego przygotowanie wydano ok. 27,5 mln euro - trzy razy mniej niż w Londynie przed czterema laty.

"Niech ta ceremonia stanie się antydepresantem dla Brazylijczyków" - mówił w jednym z wywiadów Meirelles, nawiązując do kryzysu gospodarczego, w którym pogrążony jest kraj.

Na trybunie honorowej zasiadło 37 szefów państw. Do Rio przyjechali m.in. prezydent Francji Francois Hollande i premier Włoch Matteo Renzi, reklamujący kandydatury Paryża oraz Rzymu do organizacji igrzysk w 2024 roku. Głów państw było jednak znacznie mniej niż na poprzednich uroczystościach w Pekinie - 80 i w Londynie - 70.

Igrzyska, które po raz pierwszy odbywają się w Ameryce Południowej, nie cieszą się popularnością wśród Brazylijczyków. Według niektórych badań nawet połowa mieszkańców kraju jest przeciwna wydawaniu publicznych pieniędzy na widowisko sportowe, a niezadowolenie potęgują doniesienia o korupcji przy budowie olimpijskich aren, braku transparentności i profesjonalizmu.

Do 21 sierpnia o medale w 306 konkurencjach będzie rywalizować około 10,5 tys. sportowców. Zmagania już w środę zainaugurowały piłkarki nożne, w czwartek odbyły się pierwsze mecze turnieju mężczyzn, a w piątek przed ceremonią otwarcia odbyły się kwalifikacje w łucznictwie z udziałem Kariny Lipiarskiej-Pałki.

Polskę reprezentować będzie 242 sportowców w 23 dyscyplinach. Jest to czwarta pod względem liczebności ekipa w historii występów biało-czerwonych. Najwięcej - 306 sportowców - startowało w 1980 roku w Moskwie. 288 osób pojechało do Monachium (1972), a 263 osiem lat temu do Pekinu.

Biało-czerwoni mają w dorobku łącznie 271 medali, a przed czterema laty wywalczyli 10 (dwa złote, dwa srebrne i sześć brązowych), podobnie jak na dwóch wcześniejszych olimpiadach w Atenach i Pekinie.

Najliczniejszą grupą w reprezentacji Polski stanowią lekkoatleci - 70. W dalszej kolejności są wioślarze - 26, pływacy - 21, kolarze - 17 i kajakarze - 15. O medale biało-czerwoni powalczą także w dwóch dyscyplinach drużynowych - piłce ręcznej i siatkowej

.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| MKOL, PAP, RIO, SPORT

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 mularczyk 06.08.2016 09:24
Niezalogowany użytkownik
Vanderlei de Lima pozbawiony przez atak szaleńca szans na zwycięstwo w biegu maratońskim, zatem złotego medalu, zapala znicz olimpijski.
Ilu było złotych medalistów olimpijskich? - Wielu.
Ilu zapalało znicze? – Kilku. Zresztą, nie wszyscy z nich byli medalistami.
Kto utkwił bardziej w pamięci potomnych? Odpowiedz sobie sam.
Na taki gest stać chyba jedynie naród o wartościach chrześcijańskich, konkretnie katolickich.
Bardzo dobrze stało się, że nie zapalał Pele. Ktoś, kto o sobie samym mówi „On” i oddaje temu „Komuś” cześć i uwielbienie. Sam siebie nazywa „Królem futbolu”. Albo raczej oni, kibice uczynili mnie królem. Ktoś, kto swoją narzeczoną, po rozwodzie z pierwszą żoną, odesłał do swojego chłopaka, kiedy dowiedział się, że jest dziewicą, żeby zrobiła coś z tym problemem. Bo ja, jak to określił, nie lubię dziewic. Tak zrobiła. Później, jak to określa „król futbolu”, wszystko było już normalnie. Ktoś, kogo piłkarska Brazylia ma już dość. Kiedy w 1994 roku na piłkarskich mistrzostwach w USA, po zdobyciu przez Brazylię pierwszego miejsca, puchar został najpierw wręczony Pelemu, grający nie chcieli go przyjąć. Puchar wygraliśmy my, nie on, powiedzieli. Tzw. „król futbolu” nie miał z tym problemów.
Wielokrotnie w latach studiów w Rzymie rozgrywaliśmy mecze piłki nożnej z Collegium Brazylijskim. Na co chciałbym zwrócić uwagę, nie było nigdy z ich strony złośliwego faulu.
Z olimpijskim pozdrowieniem.

wszystkie komentarze >

Reklama