Demokracja

dodane 19.12.2017 09:25

Przede mną przyjemność lektury książki Benedetty Craveri „Złoty wiek konwersacji”. Powiadam przyjemność, bo, jak czytam na okładce: „Książka ta opowiada historię pewnego ideału, ostatniego, z którym francuska arystokracja ancien régime’u miała się całkowicie utożsamiać, ostatniego, który pozwolił jej raz jeszcze uczynić z siebie symbol i wzorzec dla całego narodu.

Demokracja   Roman Koszowskii /Foto Gość Krzysztof Łęcki

Ideału towarzyskiego spod znaku elegancji i uprzejmości, który przeciwstawiał logice siły okrucieństwa instynktów sztukę przebywania razem, opartą na intelektualnym uroku i wzajemnej satysfakcji”. Gdyby skrócić ten opis do jednego słowa, które współcześnie zdaje się pełnić raczej rolę szyderczej inwektywy niż ideału, symbolu czy wzorca, to tym słowem, metaforą byłby Wersal. No cóż, kiedy Andrzej Lepper ogłosił w polskim sejmie, że Wersalu w nim nie będzie, to w zasadzie dziwić mógł tylko użyty przez niego czas przyszły – w polskim sejmie bowiem „wersalu” nigdy nie było. Apele, bodaj Tadeusza Mazowieckiego, by „pięknie się różnić”, „abyśmy tej zaczynającej się polskiej demokracji nie zamienili w polskie piekło /…/ swarów, podgryzań i walk”, było – niestety - jednak sporą naiwnością. To – poezja. Pierwszy premier niekomunistycznego polskiego rządu po II wojnie światowej najwyraźniej nie wziął pod uwagę tego co filozofowie określają czasem jako „brzydotę demokracji”. A niezrozumienie tej cechy demokracji – znowu powtórzę: niestety - dyskwalifikuje polityka, który w społeczeństwie demokratycznym chce coś zdziałać. Wyniki wyborów prezydenckich z roku 1990, w których Mazowiecki przepadł z kretesem, dobrze ilustrują tę przykrą, ale jednak -  jeszcze raz powtórzę: niestety - realną zależność. To skądinąd zastanawiające, jak wielu Polaków tęskniących do demokracji, walczących o demokrację, broniących demokracji nie tylko nie rozumie, ale najwyraźniej nie chce rozumieć natury i mechanizmów, którymi demokracja się rządzi. „Miała być demokracja, a tu każdy wygaduje co chce”, to jeden z wielu kuriozalnych bon motów „europejskiego mędrca” Lecha Wałęsy. (tak, tak – naprawdę przyznano mu taka godność) I niewiele pomoże interpretowanie, że  Wałęsie chodziło o to, że miała być demokracja, a on tu widzi głosy przeciwne, że  niby demokracji ma nie być, co jego i nie tylko, ale wielu jego równie zatroskanych kompanionów, przyprawia o ból serca. „Każdy wygaduje co chce…”. Zajrzałem do wikipedii, według której „Powiedzenie >>Ilu Polaków, tyle poglądów<< w swoim pejoratywnym znaczeniu chyba najtrafniej oddaje sens >>polskiego piekiełka<<”. Otóż nie wydaje mi się, by wikipedia miała w tej sprawie rację. Powiedziałbym raczej, parafrazując, że dzisiaj „ile w Polsce plemion, tyle poglądów”. Czyli – dwa wielkie plemiona (Pis-owy i anty-pisowy) i polityczny plankton. Zresztą czy w ogóle można w tym przypadku mówić o poglądach politycznych Polaków? Naprawdę miałoby chodzić o poglądy? Poglądy? Już raczej o znajomość partyjnych sloganów czy tabu plemienia, do którego się należy. To prawda, nie prowadziłem szeroko zakrojonych i – zwłaszcza – pogłębionych badań socjologicznych na temat poglądów politycznych Polaków. Ale zdaje mi się, że niekiedy nawet jedna informacja może być w tym przypadku wysoce symptomatyczna. Podam zatem jedną, choć, doprawdy, mógłbym podać znacznie, znacznie więcej. Idzie mi o fragment słynnego wywiadu Roberta Mazurka z nie byle kim, bo szefową  opozycyjnego portalu Oko.press, Magdaleną Jethon. Na pytanie Mazurka, które swobody nam odebrano? Jethon odpowiada: „Mam to wszystko wymienić? – Choć jedną – doprasza się Mazurek.   Jethon odpowiada: „Hm, nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Może nie odebrano nam swobód tak wprost, ale pojawił się strach przed wyrażaniem poglądów”. Dalej Mazurek: „Dowodem na to, że PiS pozbawił Polaków swobód obywatelskich, jest to, że dziennikarze Trójki nie chcą z panią rozmawiać?” – W pewnym sensie tak – odparowuje Jethon – i usiłuje zmienić temat – „Może źle się wyraziłam o swobodach obywatelskich, ale każdy widzi gołym okiem, że dziś w Polsce nie jest przestrzegana konstytucja”. „– W jakich dziedzinach?” – drąży dalej Mazurek. „Chce mnie pan odpytywać z konstytucji?” – zadziornie odpowiada pytaniem na pytanie  Jethon.  Mazurek nie daje za wygraną – „Ani trochę. Pytam tylko, co z niej nie jest przestrzegane. Jestem słabym rozmówcą, jeśli chodzi o konstytucję” – tłumaczy się Jethon. „Na Boga, przecież sama pani narzuciła ten temat” – sumituje się żartobliwie Mazurek. „- Dobrze, wpuściłam się w kanał, na którym się nie znam. Nie mam siły teraz kombinować...” – kapituluje ostatecznie jego rozmówczyni. No cóż, mam nadzieję, że Klementyna Suchanow, autorka dopiero co wydanej, świetnie opracowanej biografii Witolda Gombrowicza, która ostatnio wsławiła się rzucaniem jajek w rządowe limuzyny posiada większą wiedzę na temat obywatelskich swobód i konstytucji niż szefowa opozycyjnego portalu. Tak czy owak – rzucanie jajkami ilustruje na pewno lepiej „brzydotę demokracji” niż jakkolwiek rozumiany „wersal”.  

 

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |