Radziwiłł: Sytuacja jest pod kontrolą, nie ma zagrożenia dla pacjentów

dodane 03.01.2018 12:44

PAP |

Sytuacja jest całkowicie pod kontrolą, nic zagrażającego życiu pacjentów się nie wydarzyło - powiedział PAP minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, komentując skutki protestu lekarzy. Ocenił, że prowadzona akcja może skłonić dyrektorów do bardziej racjonalnej organizacji pracy szpitala.

Radziwiłł: Sytuacja jest pod kontrolą, nie ma zagrożenia dla pacjentów   Justyna Jarosińska /Foto Gość Konstanty Radzwiłł

Minister zapewnił też, że resort podejmuje działania w celu uszczelnienia systemu służby zdrowia i racjonalizacji wydatków.

"Generalnie od 1 stycznia nic zagrażającego życiu pacjentów, w szpitalach się nie wydarzyło. Oczywiście ubolewam nad tym, że protest lekarzy jest organizowany w taki sposób, żeby skomplikować pracę szpitali, utrudnić ciągłość sprawowania opieki nad pacjentami. W każdym razie wydaje się, że do niczego, co mogłoby zagrozić komukolwiek, na szczęście na razie nie doszło" - powiedział.

Radziwiłł wskazał, że w ostatnim czasie zmiany organizacyjne były przeprowadzane tylko w kilku szpitalach na ok. 600 znajdujących się w sieci. "Te nieliczne przykłady, jak np. Olesno czy Kluczbork, gdzie nie działa interna, to są szpitale, w których po prostu zabrakło lekarzy, to nie ma nic wspólnego z akcją protestacyjną" - powiedział.

Zapewnił, że nie ma także problemu z dostępem do poradni nocnej i świątecznej opieki lekarskiej. "W Polsce jest w tej chwili takich poradni 581 i jedna była zamknięta, dlatego, że tam nie było lekarza. Trudno, żeby ta sytuacja rzutowała na obraz całości systemu służby zdrowia" - powiedział minister. Dodał, że ta przychodnia została już ponownie uruchomiona.

"Chciałbym polemizować z tezą, że mamy do czynienia z jakimś ogólnym chaosem w służbie zdrowia i pacjenci powinni się czegoś bać. Absolutnie tak nie jest. Sytuacja jest całkowicie pod kontrolą, przede wszystkim dzięki bardzo rozsądnym działaniom dyrektorów szpitali" - powiedział.

"W ogromnej większości szpitali dyrektorzy sobie z tym radzą, organizując pracę lekarzy w inny sposób: wprowadzają pracę zmianową, pracę w tzw. równoważnym systemie pracy, bądź też korzystają z innych elastycznych metod zatrudniania lekarza" - powiedział. Przypomniał, że MZ przygotowało rozporządzenie, które przewiduje, że w niektórych sytuacjach lekarz będzie mógł jednocześnie pełnić dyżur na różnych oddziałach szpitala.

"Myślę, że taki kryzys zawsze jest też okazją do tego, żeby pomyśleć o bardziej racjonalnej organizacji szpitala. Bo jeśli np. porównujemy liczbę lekarzy dyżurujących w polskich szpitalach z wieloma szpitalami w Zachodniej Europie to ona jest dużo większa" - powiedział. "Warto zacząć się przyglądać niektórym oddziałom i ich rzeczywistemu wykorzystaniu, bo są takie szpitale w Polsce, gdzie wykorzystanie łóżek jest na poziomie 30 proc. albo mniej i jest pytanie, czy utrzymywanie takich łóżek jest racjonalne. Odpowiedź nasuwa się sama" - dodał.

MZ szacuje, że z pracy powyżej 48 godz. tygodniowo zrezygnowało ponad 3,5 tys. lekarzy, co stanowi 11 proc. rezydentów i 4 proc. innych lekarzy. Według szacunków Porozumienia Rezydentów OZZL wypowiedzenia takie złożyło ok. 5 tys. lekarzy.

Minister przypomniał, że od stycznia wynagrodzenia rezydentów po raz kolejny wzrosły. "Dzisiaj lekarze rezydenci zarabiają o co najmniej 500 zł więcej niż jeszcze pół roku temu, a niektórzy zarabiają więcej o 1,7 tys. zł miesięcznie. To są naprawdę duże podwyżki. Dzisiaj lekarze rezydenci wynagrodzenia zasadniczego mają od 3,6 tys. zł do 4,7 tys. zł" - powiedział.

Radziwiłł zwrócił uwagę, że dyrektorzy niektórych szpitali dodatkowo podnoszą wynagrodzenia rezydentów, zachęcając w ten sposób do podjęcia pracy w ich placówce. Ponadto młodzi lekarze otrzymują wynagrodzenie za pełnione dyżury. "Tajemnicą poliszynela jest również to, że ci lekarze podejmują również różne prace dodatkowe: dyżurują w nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej, dyżurują na kontraktach w innych szpitalach, wielu z nich ma prywatne gabinety" - powiedział.

Minister zapewnił też, że resort stale podejmuje działania w celu uszczelnienia systemu służby zdrowia i racjonalizacji wydatków. Wskazał, że pomóc w tym ma m.in. wprowadzona sieć szpitali, wdrażane zmiany w podstawowej opieki zdrowotnej i mapy potrzeb zdrowotnych.

"Już dzisiaj wnioski, które płyną z map potrzeb zdrowotnych wskazują na to, że w ciągu najbliższych kilku lat trzeba będzie pomyśleć o zmianie rodzaju aktywności prowadzonej tradycyjnie przez placówki, które dzisiaj istnieją. Widać wyraźnie, że jest wiele oddziałów położniczo-ginekologicznych oraz w niektórych miejscach pediatrycznych, które nie bardzo wykorzystują swój potencjał i trzeba pomyśleć o jakiejś konsolidacji tej pracy i to nie tylko pod kątem wydatków" - powiedział.

"Gdy mówię o racjonalizacji, uszczelnianiu, to nie mam na myśli oszczędności, tylko mądrzejsze, bardziej efektywne wydatkowanie środków. Pewne zmiany będą konieczne, to nie jest tylko kwestia pieniędzy, ale także jakości opieki nad pacjentem" - dodał. Wskazał, że zmiany obejmą m.in. organizację opieki onkologicznej, tak, by w poszczególnych województwach działały centra koordynujące opiekę onkologiczną na danym terenie.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| MZ, PACJENCI, PAP, ZDROWIE

Przeczytaj komentarze | 3 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 4 DEF 03.01.2018 17:44
Niezalogowany użytkownik Radziwił jest największym zagrożeniem dla pacjentów. Marionetka koncernów farmaceutycznych.
Plusów: 7 MarianNowak 03.01.2018 17:30
Jesli 5% (!) lekarzy, którzy zaczynają pracować 48 godzin tygodniowo (!) potrafi napytać problemów służbie zdrowia sporego państwa europejskiego, to czytelny sygnał, po jak cienkim lodzie ona stąpa.
Plusów: 15 ABC 03.01.2018 13:53
Niezalogowany użytkownik Nikt nie powinien być zmuszany do pracy powyżej 48 godz tygodniowo. Z jednej strony jest zachęta żeby ludzie spędzali więcej czasu z rodzinà, a jednocześnie zmusza się niektórych do pracy po 50-60 godzin tygodniowo. To jest nieuczciwe!

wszystkie komentarze >

Reklama