107,6 FM

Akcja i reakcja

Zdarzyło mi się zobaczyć film „Poskromienie złośnicy”. Tak, tak, nawiązuję tu do znanej komedii nieocenionego Williama Szekspira.

Tyle, że akcja  filmu powstałego na motywach sztuki wielkiego angielskiego dramaturga, osadzona jest we współczesności. Tytułowa bohaterka jest politykiem, a nawet, rzec można, jest po prostu polityczką. A przy okazji – nieokiełznaną awanturnicą, tak w życiu partyjno-politycznym, jak prywatnym. I w jednym, i w drugim miesza ludzi z błotem, nie dostrzegając nawet swej agresywnej bezwzględności. Swojego asystenta opieprza w wyjątkowo niewybredny sposób. Ten co prawda oświadcza jej, że posunęła się za daleko… Ale… Ale nic się od takich oświadczeń nie zmienia. Zaś starszy partyjny kolega podpowiada przestraszonemu jednak mocno asystentowi, że bezdyskusyjne podporządkowanie się wymogom złośliwej liderki jest czymś absolutnie koniecznym. Ale życie zakpi sobie ze współczesnego wcielenia  szekspirowskiej złośnicy. Otóż  ma ona wielkie szanse zostać liderką swojej  partii, liderką całej opozycji, a w perspektywie – może zostać nawet premierem… Jednak by to wszystko osiągnąć powinna  spełnić jednak pewien mały warunek, ba, przynajmniej tak by się zdawało, że warunek ten nie jest wygórowany. Jak podpowiada politycznej wiedźmie jeden z jej wpływowych partyjnych kolegów, by pójść ostro do góry na ścieżce politycznej kariery powinna uporządkować swoje życie osobiste, czyli… wyjść za mąż. I tu pojawiają się, oczywiste zresztą, komplikacje i trudności.  Po pierwsze, ona sama zdaje się nie mieć na to najmniejszej ochoty,  po drugie - kandydata na jej męża też ze świecą szukać. Sytuacja prawie bez wyjścia, ale… nagle do gry wchodzi ktoś zupełnie spoza systemu. Ktoś, komu w zasadzie jest wszystko jedno. Dlaczego? Jest po prostu absolutnym abnegatem. Więc jak to - on i ona? Złośnica i abnegat na ślubnym kobiercu? Rzecz wydaje się niemożliwa do przeprowadzenia. Ale od czegóż wreszcie do licha w ludzkim dramacie, który czasem przyjmuje postać komedii - intryga? Nie będę jej tutaj streszczał, aby nie psuć przyjemności tym z Państwa, którzy chcieliby zobaczyć ten naprawdę świetny film.   Co dalej – nie opowiem, ale wszak sam tytuł filmu „Poskromienie złośnicy” podpowiada, że w finale nastąpi nieoczekiwana zamiana miejsc. Złośnica zostanie poskromiona, zmieni nie tylko swoje postępowanie, ale zmieni się sama. Zmieni się nie do poznania. Pozostają pytania – czy sytuacja takiej niezwyklej przemiany to tylko wishfull thinking, to znaczy zwykłe chciejstwo Williama Szekspira? Czy przemiany takie zdarzają się nie tylko na deskach teatralnej sceny, ale także w szarej, codziennej rzeczywistości? Przyznam, że nie umiem na te pytania odpowiedzieć – domyślam się jednak, że każdy z nas mógłby bez trudu podać przynajmniej kilka przypadków podobnie niezwykłych i zupełnie, ale to zupełnie nieoczekiwanych zmian. W skomplikowanym świecie międzyludzkich relacji reguł na występowanie takich radykalnych przemian nie ma. Nie umiemy powiedzieć, przewidzieć, kiedy  ktoś kto przekroczył „cienką czerwoną linię”, kto posunął się zdecydowanie za daleko poniesie konsekwencje swoich nie do przyjęcia zachowań. Jednocześnie wiemy, że wielu ludzi zdaje się nie znać, nie uznawać granic w kontaktach z bliźnimi, że wielu z nich przekracza granice w sposób dla siebie niezauważalny, za to zwłaszcza dla ich najbliższego otoczenia nader bolesny. Czy ktoś, to przekracza dopuszczalne granice traci zawsze wszystko? Takie cuda – tylko na greckiej wyspie Samos. No cóż, chciałoby by się bowiem, żeby niektóre aspekty mechanizmu współżycia społecznego ludzi przypominały tzw. kubek Pitagorasa. Co to takiego? Otóż pochodzący z Samos, filozof i matematyk Pitagoras  (ten od znanego twierdzenia, że w trójkącie suma kwadratów kątów przyprostokątnych równa się kwadratowi przeciwprostokątnej) skonstruował kubek na wino w taki sposób, że jeśli kto przesadzi i naleje za dużo, to wylewa się nie tylko nadmiar wina, ale całość – tak, tak, kubek zostaje wówczas zupełnie pusty. Zupełnie pusty. Nie wnikam w to jak konstrukcja kubka taki – dość nieoczekiwany przyznajmy - efekt  umożliwia. Powiedzieć by można, że przynajmniej w tym  przypadku starożytna formuła głosząca, że „in wino Veritas”, w winie prawda, trafia w sedno. Problem zdaje się jednak polegać na tym, że kiedy wino z kubka Pitagorasa wylewa się na stół, to zwykle ten, który szkodę spowodował, kto w nalewaniu trunku przekroczył niewidoczną miarę skłonny jest za to winić wszystkich, a nawet kubek Pitagorasa, tylko nie siebie. I jeszcze jedna sprawa - „przegięcie” wywołuje reakcję przeciwną, akcja – wywołuje reakcję. Taka akcja-reakcja dotyczy może rzadziej pojedynczych złośnic czy złośników, za to w znacznie większym  stopniu tłumaczy reakcję na „przegięcia” społecznych elit, a także i całych społeczeństw.  

 

« 1 »

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama