107,6 FM

Bóg to nie dobra wróżba

Stanowi centrum życia duchowego, choć może przyjmować różne formy. Bez niej jakakolwiek osobowa relacja z Bogiem nie jest możliwa, a chrześcijaństwo zostaje zredukowane do poziomu systemu etycznego bądź mniej lub bardziej uporządkowanego zbioru religijnych zachowań. Modlitwa – teoretycznie uczymy się jej od dziecka.

W praktyce często okazuje się, że jako ludzie dorośli nie potrafimy się modlić. Jak to? – zapyta ktoś. Przecież znam na pamięć wiele modlitw. Potrafię skorzystać z modlitewników, książek do nabożeństwa, rozmaitych koronek, nowenn czy litanii. A to do Maryi, a to do świętych lub do Serca Pana Jezusa. Odmawiam pacierz rano i wieczorem i oczywiście różaniec – zwłaszcza w październiku. Nie mówię już o nabożeństwach w kościele, chociażby tych fatimskich czy majowych. Skąd więc ten zarzut? Czy ja nie potrafię się modlić? Wszystko pięknie – odpowiem – i nigdy nie ośmieliłbym się podważyć wartości i głębi tego rodzaju form modlitwy. A jednak z uporem twierdzę, że fakt ich praktykowania wcale nie oznacza jeszcze, że autentycznie się modlimy, albo też – jeśli wyrażam się nieprecyzyjnie – że w naszej modlitwie zachodzi to, co jest istotą modlitwy: budowanie relacji, dialog, więź z Bogiem. Wszystkie te wymienione i inne jeszcze formy modlitwy to mają bowiem wspólnego, że mogą nam pięknie kontakt z Bogiem ułatwiać, ale mogą nas też przed Bogiem zasłaniać, przyjmując często postać powierzchownych, sformalizowanych rytuałów, bądź  wyuczonych religijnych schematów w których dominuje rutyna i automatyzm. Można wówczas wiele się modlić, a raczej – wiele modlitw odmawiać – prowadząc pozornie  intensywne życie religijne, w sercu jednak pozostawać wciąż poza Bogiem. Taka modlitwa – choć niewątpliwie ma pewną wartość (jest przecież poświęcaniem swego czasu dla Boga i nierzadko także wyrazem wierności oraz wytrwałości) w gruncie rzeczy nas nie przemienia i nie wyprowadza naszego życia duchowego na głębię. Jej istotą nie jest bowiem spotkanie z miłością Boga, wsłuchanie się w Jego dyskretną obecność, dialog, który często dokonuje się za pomocą zwyczajnych, prostych słów z uwagą skupioną na bliskości Boga. Automatycznie „odmawiana”, żeby nie powiedzieć „odklepywana” modlitwa może być formą spełniania religijnego obowiązku, duchowej daniny składanej Bogu w zamian za potrzebne nam łaski; rodzajem subtelnego zasługiwania na miłość. Oczywiście nie przekreślam tym samym modlitwy recytowanej, ustnej. Ma ona swe stałe miejsce w liturgii i w życiu duchowym, a w indywidualnym rozwoju wiary każdego z nas zazwyczaj znajduje się u jego początków – od niej wszystko się zaczyna. Problem jednak, gdy również wszystko na niej się kończy. Po czym poznać dobrą modlitwę? Po tym, że na przestrzeni lat się zmienia, że schodzi jakby w głąb, że angażuje określone obszary naszego życia i przede wszystkim – że uczy nas odkrywać w Bogu nie dobrą wróżkę do spełniania naszych życzeń, ale żywą Osobę – kogoś, kto z uwagą nas słucha i chce nam odpowiadać; co więcej, ma prawo mówić do nas pierwszy. Jak jednak mamy usłyszeć Jego głos, skoro na modlitwie nie potrafimy zamilknąć? Jak poznać Go osobiście, skoro cały czas skupiamy się tylko na odczytywaniu Mu tego, co o Nim pisze w rozmaitych pobożnych opracowaniach. Podkreślam, nie kontestuję tego, co daje nam duchowa tradycja. Nie chodzi bowiem o to, czy wszystkie te modlitewne narzędzia stosować, ale o to, jak je stosować, żeby otwierały nas na Boga a nie zamykały w naszym pobożnym często gadulstwie. Święta Teresa Wielka była tu bardzo radykalna. Zabraniała swoim siostrom mechanicznego odmawiania modlitw, nazywając to bezbożnością. Nie sądzą przy tym, że prosta modlitwa wielu naszym babć podpada pod taką kategorię. Nie ośmielę się oceniać tego ile autentycznej gorliwości i duchowego ognia płonie pod zewnętrzną szatą recytowanych przez nie słów. Wiem jednak tyle, że to, co u wielu z nich jest przejawem duchowej gorliwości u części chrześcijan jest owocem oziębłości, przykrą konsekwencją przekształcenia wiary w okazjonalną, okołoświąteczną tradycję. I tego właśnie powinniśmy się wystrzegać.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama